20 lat minęło…

Są takie osoby, dla których niemożliwe staje się możliwe. Są takie osoby, dla których drugi człowiek zawsze jest człowiekiem. Są takie osoby, które wnoszą nadzieję, tam, gdzie tej nadziei brak. Są takie osoby, które mają w sobie tyle ciepła i pogody ducha, że po spotkaniu z nimi aż chce się chcieć! Są takie osoby pośród nas…  Ja chciałam Wam opowiedzieć o takich właśnie Aniołach, których mam przyjemność znać – pełnych wiary, nadziei i miłości!

Nigdy nie wspominałam Wam o tym, że przez wiele lat byłam wolontariuszką Fundacji, która pomaga skazanym i byłym skazanym odnaleźć się w społeczeństwie po wyjściu z więzienia, znaleźć zatrudnienie, doszkolić się, ale przede wszystkim pomaga nie tracić nadziei na lepsze życie (będąc jeszcze tam – po drugiej stronie muru). To tylko kilka z wielu licznych działań tej organizacji (więcej przeczytacie tu: https://www.fundacjaslawek.org/.
Choć lata „świetności” mojego wolontariatu już za mną, to wciąż pojawiam się w Fundacji, bo są takie miejsca, do których chce się wracać…

Więzienny klimat
„Więzienny klimat tak się zaczyna
Jest prezes Marek, a z Nim rodzina
Strumienie ciepła i dobrej woli
Zmieniony człowiek, co się wyzwolił”.

To refren hymnu Fundacji Sławek, o której mowa. Prezes Fundacji wraz z rodziną (ze swoją Żoną Danusią, Córką Izą i Synem Krzysztofem) od 20 lat pomaga więźniom. Tak sobie myślę, że strumienie ciepła to zbyt subtelne określenie – ogromne fale ciepła zalewają wszystkich, którzy mają styczność z tymi Aniołami. Pan Marek wraz z Żoną codziennie, niestrudzenie pracują (niemalże wolontaryjnie) na rzecz drugiego człowieka. To nie jest łatwa praca – nie raz się zawiedli, nie raz zostali oszukani, nie raz musieli stawić czoła jakimś dziwnym pomówieniom. Będąc blisko Nich widzę jednak coś, co nie pozwala mi wątpić, ze to co się dzieje, to Boże dzieło – ogrom miłości do drugiego człowieka – czasem takiego, który nie okazuje wdzięczności, potrafi być roszczeniowy. Ile razy byłam świadkiem, że przygarniali kogoś, dawali Mu pomoc – wiedząc, że ten człowiek nie był wobec nich uczciwy. Nie mam na to innego wytłumaczenia jak to, że tym wszystkim kieruje jeszcze Ktoś wyżej postawiony niż Prezes 😉.

Każdy z nich to chyba wariat
Ostatnia zwrotka wspomnianego wyżej hymnu brzmi:
„Przyszedł czas na wolontariat, każdy z nich to chyba wariat
Choć to nie jest łatwa praca, ale bardzo się opłaca
Zespół powstał tutaj mocny, ich wysiłek jest owocny,
Pomagając innym ludziom, lepszym stajesz się…”
Układając ten hymn wraz z moją przyjaciółką, która wciągnęła mnie do wolontariatu, dobrze wiedziałyśmy o czym piszemy. Po ludzku wariactwo, ale ponad tym jest coś więcej – drugi, często poraniony, zagubiony człowiek, któremu wmówiono, że jest tak beznadziejny, że w to uwierzył i myśli, że nic się nie da zrobić… A tu proszę – przychodzi taki ludek z Fundacji i mówi, ze jest dla Ciebie nadzieja, jest dla Ciebie szansa… To co zrobiłeś nie jest dobre, ale ty jesteś dobry i wydobędziemy razem to dobro z Ciebie. Ile jest osób, które z pomocą Fundacji wyszło na prostą – założyło rodziny, zaczęło żyć normalnie nie wracając już do więzienia.

Na zdjęciu poniżej widać „nowe pokolenie” wolontariatu 🤗😂

To nie przypadek
Pani Danusia i Pan Marek w swoim słowniku nie mają chyba określenia „wypalenie zawodowe”. Przeciwnie! Mam poczucie, że wraz z przybywającymi im latami, przybywa też pomysłów na to, jak pomóc drugiemu człowiekowi. Są niesamowici nie tylko dla swoich podopiecznych, ale też dla wolontariuszy. Każdy, kto znajdzie się w progach Fundacji, po jakimś czasie może powiedzieć „nie znalazłem się tu przypadkowo”.
Dla swoich podopiecznych z sercem na dłoni, dla swoich wolontariuszy podobnie. Otaczają wszystkich niemalże rodzicielską miłością.
Nie boją się używać słowa „Kocham”. Ile razy – my – wolontariusze słyszeliśmy to od naszych prezesów. W zasadzie nie musieliby tego mówić, bo to się wie. Oni kochają czynem, ale nie boją się używać tych słów. No wyobraźcie sobie, że po zakończonym projekcie w pracy szef mówi do zespołu z czułością i wdzięcznością – kocham Was! (słyszę ten śmiech po drugiej stronie 🤣😂).
Pełni pokory przy tym całym ogromie dobra jakie świadczą na rzecz drugiego człowieka – to jest dla mnie niesamowite i inspirujące!

    

20 lat minęło jak jeden dzień…  20 lat minęło…
To wszystko trwa już 20 lat. W ostatnią sobotę obchodziliśmy 20-lecie Fundacji.
Były piękne wspomnienia, dużo ciepłych słów, świadectw… jak zwykle wspaniałej atmosfery, która idzie z góry.
Pan Marek i Pani Danusia są dla nas inspiracją nie tylko jako osoby, które niosą pomoc drugiemu, ale także jako małżeństwo – pełne miłości, jedności i wspólnej pasji.
Dawno dawno temu postawili na Jezusa i to był Ich najlepszy wybór w życiu, który przynosi tak obfite owoce! Kiedyś zaprosiliśmy Ich do naszego cyklu: Stare dobre małżeństwo – możecie przeczytać wywiad z nimi (http://www.powolanidoswietosci.pl/mozemy-sie-pieknie-roznic_/)
Ja osobiście zawdzięczam im wiele i wiele się od Nich uczę. Są zarówno do tańca jak i do różańca 🎶😍

Pani Danusiu, Panie Marku dziękujemy za to co robicie,  dziękujemy, że jesteście!
KOCHAMY WAS! ❤️