„3-dniowe” weselicho!

Krótko opiszę nasze weselisko. Krótko, bo mam wrażenie, że tyle właśnie trwało i zanim się obejrzeliśmy już nastał świt.😉

Pięknym, małomiasteczkowym zwyczajem po przywitaniu chlebem i solą (i rozbitym szkłem oczywiście🥂😜 ) rozpoczęliśmy zabawę od modlitwy, a konkretnie została odśpiewana pieśń „Pod Twą obronę”.😇
Później, „po kotlecie”😉 nadszedł czas na poloneza i pierwszy taniec.


Jak wspomniałam w jednym z poprzednich wpisów cały stres z nim związany opuścił mnie tego dnia. Już chciałam tańczyć!😁💃Gorzej z moim Mężem, który mocno się przejął, bo nawet martwił się tym, czy ma zasznurowane buty, co mnie bardzo rozbawiło.😂

Później wszystko nabrało tempa! Konkursy, zabawy, animacje, podziękowania dla Rodziców, oczepiny…
Przed podziękowaniami dla Rodziców mieliśmy niespodziankę dla naszych Gości.😃 Była to prezentacja z historią naszej znajomości, która oczywiście zaczęła się właśnie od Rodziców.
Nie mogło więc zabraknąć zdjęć z Ich Ślubu, a także z naszego dzieciństwa, z naszymi przyjaciółmi, znajomymi, kuzynami… Staraliśmy się, żeby każdy z naszych Gości poczuł się ważny dla nas tego dnia. Każdy był ważny, ale zależało nam, aby w jakiś symboliczny sposób to okazać.

Dla każdego był również przygotowany drobny upominek przy miejscu siedzącym – Panowie otrzymali miniaturkę garnituru, Panie miniaturkę sukni ślubnej, a w środku miętówki. Uwierzcie – w tropikach każde orzeźwienie jest dobre.😉🌴

Muszę powiedzieć, że zarówno mi jak i Maciejowi dużą frajdę sprawia dawanie prezentów i przygotowywanie niespodzianek dla innych (kiedyś o tym napiszemy). To jest jedna z naszych wspólnych pasji.😀

Teraz wesele od” kuchni”… 😉
☀chociaż na zewnątrz było 40 stopni, to czułam, że w moim sercu jest jeszcze wyższa temperatura😉,
❤️ pom
imo całego zamieszania, błyskawicznie uciekającego czasu, momentami miałam wrażenie, że zatrzymałam się przed ołtarzem i gdzieś dobiegała myśl, że przed nami nowa rzeczywistość,
💝w
iele życzeń otrzymanych tego dnia do dziś noszę w sercu, bo znam historie tych osób i wiem, że płynęły z Ich doświadczenia i prosto z serca.

Nasze weselisko trwało jeszcze w niedzielę i … wtorek😜. W niedzielę były poprawiny i śmialiśmy się, że muzyczka z Beny Hilla byłaby świetnym podkładem pod to co się z nami działo tego dnia. Biegaliśmy jak w maratonie😂 –  witać Gości, żegnać Gości, pakować jedzonko dla nich itp. Ale i tak wszystko bezcenne 😃

We wtorek świętowanie z naszymi wspólnotami. Dla mnie to był ostatni dzień w mojej parafii, z moją wspólnotą! Musiałam opuścić nie tylko „Ojca i Matkę”, jak mówi Pismo, ale też moją wspólnotę – można powiedzieć drugą Rodzinę😀, żeby przejść do Maćka parafii.
Piękne doświadczenie wspólnoty i bogactwo tylu wspaniałych ludzi zarówno w jednym jak i drugim miejscu. Teraz mam jeszcze większą Rodzinę – Jabłońskich plus „Wspólnotowych”😉

No tak, miało być krótko…🤣
To krótko zakończę: było WSPANIALE!🎈🎉

  • Ewelina Skwarek

    uwielbiam Was czytać!!

  • Maciej Jabłoński

    Bardzo się cieszymy i dziękujemy za motywację 🙂

  • Monika Zbikowska

    Super Maciek.Czytam Was na biezaco.Zycze szczescia i zdrowia dla Was.

    • Maciej Jabłoński

      Dziękujemy bardzo 🙂 Również życzymy dużo miłości i radości.