Adoptowaliśmy dziecko!

Zaadoptuj dziecko już dziś!

W normalnych warunkach, żeby adoptować dziecko potrzeba czasu i wielu formalności. Poznałam kilka małżeństw, które dzieliły się swoim doświadczeniem oczekiwania, koniecznością przechodzenia specjalnego 9 – miesięcznego kursu (adekwatnie do czasu trwania ciąży) – co jest bardzo dobre i potrzebne w przypadku fizycznej adopcji dziecka. Jest jednak pewna forma adopcji, która nie wymaga czasu, a może również zmienić życie jakiegoś dziecka.

Edukacja – dobro luksusowe
My jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że po prostu kiedy przychodzi odpowiedni moment posyłamy dziecko do szkoły – najpierw podstawowej, później średniej, a następnie na studia. Sama pamiętam te czasy, kiedy szkołę często traktowałam jako konieczność. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że są na świecie dzieci, które chętnie by się ze mną zamieniły, pewnie bym wyśmiała, a nawet mogłabym w to nie uwierzyć. Dziś wiem, że są takie dzieci, które wiele dałyby za to, żeby móc pójść do szkoły – nauczyć się pisać, czytać, czy też poznać ciekawostki na temat innych miejsc na świecie, a nawet na swoim kontynencie, bo sami nie mają dostępu do Internetu.

Wczytajcie się proszę w tekst na poniższym zdjęciu:
(wczytajcie się proszę w treść tekstu na powyższym zdjęciu)

Nasza Córeczka
Z inicjatywy mojego Męża, który ma często tak natchnione pomysły – jeszcze jako narzeczeni – postanowiliśmy zaadoptować dziecko z Afryki. Adopcja polega na tym, że płacimy za jego edukację aż do momentu jej ukończenia. Tym sposobem najstarszą Córeczkę mamy w Afryce, a dokładniej w Burundi . Już od czterech lat.
Utrzymujemy z Nią kontakt listowny i ostatnio bardzo mnie poruszyło, kiedy po raz pierwszy nikt nie tłumaczył nam listu od Niej – Ona sama napisała do nas w języku angielskim. Co prawda było tam wiele błędów – ale to nie ważne – to sprawiło, że jeszcze bardziej mnie to dotknęło, gdyż znam Jej sytuację i wiem, jak wiele wysiłku i serca włożyła w to, żeby sama do nas napisać.

(Amelcia wysyła list do Emi)

Nasza Córeczka mieszka razem ze swoją mamą w lepiance, bez bieżącej wody. Jej tata zginął tragicznie. Razem z mamą dzielnie się wspierają. Kiedy dostaliśmy pierwszy list z Maitri – Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata, gdzie dokonaliśmy adopcji Ona miała 11 lat. Dostaliśmy Jej zdjęcie, opis Jej sytuacji. Później regularnie dostawaliśmy już listy od Niej (za pośrednictwem Maitri oczywiście). Ona jest częścią naszej Rodziny – Jej zdjęcia są wszędzie tam gdzie nasze, jest także obecna we wspólnej porannej modlitwie, kiedy prosimy Aniołów Stróżów naszych dzieci o opiekę nad nimi, prosimy o to samo dla Niej. Amelka – nasza mądra dwulatka – już od jakiegoś czasu pytała o zdjęcie Emmerine i zdrabnia sobie sama Jej imię (Emi). Już nie mogę doczekać się momentu, kiedy będziemy mogli Jej więcej opowiedzieć o Jej adopcyjnej siostrze. Trudno opisać wszystko co idzie za taką adopcją, jaka więź tworzy się z tym dzieckiem, jaka troska o nie i naprawdę głęboka i wyczuwalna nawet na taką odległość wdzięczność za możliwość korzystania z edukacji.

Oto fragment jednego z listów od naszej kochanej Emmerine:
„Dziękuję, że pomagacie mi zdobywać wykształcenie. Dzięki temu mogę iść do średniej szkoły. Dziękuję! Modlę się za Was codziennie, żeby Bóg Was chronił. Dziękuję”.
Niemalże w jednym akapicie pada tyle razy słowo „dziękuję”…

Świadectwo
Kiedyś na Targach Książki Katolickiej na jednej z konferencji słyszałam świadectwo małżonków, którzy opowiadali jak bardzo długo i bezskutecznie starali się o dziecko. Bardzo pragnęli mieć potomstwo, modlili się o nie, ale przez długi czas nie mogli zajść w ciąże. Któregoś dnia pomyśleli, że wezmą w adopcję duchową dziecko, które jest zagrożone aborcją. Tak też zrobili. Po jakimś czasie Bóg obdarzył Ich potomstwem – bliźniakami Później też jeszcze mieli dziecko, albo nawet więcej dzieci – dokładnie nie pamiętam. Tu nie chodzi o jakiś handel z Panem Bogiem, ale widzę i doświadczam też tego w naszej sytuacji, że Pan Bóg daje stokroć więcej – jak w przypadku tego małżeństwa – dał Im wręcz podwójną radość.

Czytając ten tekst może ktoś pomyśleć – no tak w Afryce dzieci nie mają za co się uczyć, ale w Polsce też jest co robić, też są dzieci, które potrzebują pomocy. Nie ważne gdzie, nie ważne komu i jak – warto zatroszczyć się choćby o jedno z tych najmniejszych – w Polsce czy też poza jej granicami. Zachęcamy gorąco – Odwagi!😀

Na koniec mamy do Ciebie czytelniku dwie prośby:
1. Podziel się proszę tym tekstem dalej – niech się szerzy dobro!❤️
2. Jeśli chciałbyś zostać rodzicem adopcyjnym dziecka z Afryki i stworzyć mu szansę na lepszą przyszłość to wykonaj pierwszy krok i wejdź proszę na stronę: MAITRI ADOPCJA SERCA.