Dla dobra dzieci zostaliśmy członkami „sekty”


O tym, że foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy są dużo bezpieczniejsze i dzieci powinny w nich jeździć do 4 roku życia, dowiedzieliśmy się raptem parę miesięcy temu od naszych znajomych. Pomyśleliśmy sobie, że to kolejna moda i nowinka z zachodu. Przecież nasze dzieci na pewno nie będą zadowolone z komfortu takiej jazdy, a my z jazdy z płaczącym dzieckiem. Nie mniej postanowiliśmy dać tej tezie szansę, zaczerpnąć wiedzy na ten temat i co się okazało…

Skąd ta „moda”?

Kraina Ikei, Volvo i … szwedzkiego stołu jest również krajem z najmniejszą ilością śmiertelnych wypadków drogowych z udziałem dzieci. Na początku lat 70 na szwedzkich drogach rocznie ginęło 58 dzieci do 7 roku życia, a wyobraźcie sobie, że w 2014 roku na drogach zginęło tam 1 (słownie: JEDNO) dziecko! Jednocześnie w Szwecji standardem jest przewożenie dziecka tyłem przynajmniej do 4 roku życia.

I to był początek naszego „nawrócenia” … bo skoro tam ginie najmniej dzieci, a jednocześnie kilkuletnie wożone są tyłem, to powinno dać to do myślenia.


Jak jest bezpieczniej i dlaczego TYŁEM?!

Dzieci pod względem fizjonomii i proporcji ciała nie są kopią rodziców. Ciężar ich głowy w stosunku do ciężaru ciała jest dużo większy, niż u dorosłego człowieka  (u malucha ciężar głowa stanowi 25% masy ciała vs 6% całej wagi osoby dorosłej). Głowa naszej Amelki Jednocześnie kręgosłup malucha nie jest jeszcze w pełni wykształcony, kręgi szyjne składają się z części kostnych połączonych tkanką chrzęstną, która zanika dopiero po 3 roku życia. Mięśnie i ścięgna też nie są tak silne jak u dorosłego człowieka. Upraszczając cały ten naukowy wywód, kręgosłup naszego szkraba jest jeszcze „słaby” i delikatny.

Używając fotelika przodem 9-18 kg, przypięty pasami jest tylko tułów dziecka. Mega ciężka głowa pozostaje bez stabilizacji i trzyma się jedynie na karku. W trakcie gwałtownego hamowania lub zderzenia czołowego (a takie wypadki są najczęstsze i najbardziej niebezpieczne) ciężka głowa naszego dziecka zostaje rzucona” do przodu z ogromną siłą, co powoduje poważne uszkodzenia kręgosłupa na odcinku szyjnym.

Jak to wygląda w fotelikach RWF? Przy gwałtownym hamowaniu lub zderzeniu czołowym dziecko wbijane jest w fotelik i jego „skorupa” działa niczym tarcza absorbując powstałe podczas uderzenia siły, co automatycznie mocno zmniejsza zagrożenie złamania kręgosłupa i innych urazów.

Teraz trochę liczb:
– siły działające na szyję dziecka podczas zderzenia czołowego w fotelu montowanym przodem do kierunku jazdy są PIĘCIOKROTNIE wyższe niż przy użyciu fotela RWF,
– w fotelu „przodem” przy zderzeniu czołowym z prędkością 50 km/h nacisk na szyję może wynieść nawet 200 kg(!)

Wszystkie powyższe liczby i argumenty można streścić w tych dwóch krótkich filmikach:


Szwedzki Test Plus

Szwedzi w trosce o bezpieczeństwo dzieci stworzyli test zderzeniowy „Test Plus”. Sprawdza on jak dobrze fotelik chroni głowę i szyję w dziecka w trakcie zderzenia. Jest robiony w dwóch kategoriach wagowych: do 18 kg i do 25 kg, a warunkiem jego zaliczenia jest nie przekroczenie wartości nacisku na szyję dziecka, który mógłby spowodować złamanie kręgosłupa.

Mogą wziąć w nim udział wszyscy producenci fotelików (zarówno RWF, jak i FWF) i tak się składa, że (złote) naklejki Test Plus można znaleźć tylko na fotelach RWF. Przypadek?😉


Weszliśmy do „sekty” RWF!

Powyższe argumenty przekonały nas do wożenia dzieci tyłem przynajmniej do 4 roku życia. Pozostało „tylko” wybrać odpowiedni fotelik. Jako, że sami byliśmy laikami w tym temacie oddaliśmy się w ręce profesjonalistów i pasjonatów w tej dziedzinie –
Osiem Gwiazdek.

Teraz czas na radę, która dostaliśmy od naszych przyjaciół, a która bardzo nam pomogła.
Nie
kupujcie fotelika przez Internet – bardzo ważne jest przetestowania go pod okiem eksperta w Waszym samochodzie i dopasowanie go do jego nowego pasażera. Nam udało się idealnie dopasować dopiero trzeci testowany przez nas model – Klippan Kiss 2. Jest to fotelik kategorii wagowej 0-18 kg, co w praktyce oznacza, że „rośnie z dzieckiem” i można go używać od narodzin do ok. 4 roku życia. Więcej o nim możecie przeczytać tutaj.

Na miejscu poza szeroką ofertą fotelików RWF otrzymacie fachowe wsparcie, dzięki któremu odjedziecie z dobrze dobranym fotelikiem. Sklep pomyślał również o dzieciach, które do dyspozycji mają kącik zabaw. Nasza ubiegłotygodniowa wizyta w dużym skrócie wyglądała tak…😀


Na koniec dzisiejszego wpisu rozprawimy się z kilkoma mitami o przewożeniu dzieci w RWF (które i nam były bliskie jeszcze kilka miesięcy temu😉).

Mit nr 1: Dziecku jest niewygodnie jeździć tyłem

Po pierwsze dziecko jest od urodzenia przewożone w foteliku skierowanym tyłem, przyzwyczajone do takiej jazdy i jest dla niego oczywiste, że jeździ w ten sposób. Dlatego nagle nie wymyśli sobie jazdy przodem i nie zażąda od rodziców zmiany😉.
Po drugie foteliki tyłem i przodem są tak samo wygodne, mają podobne pasy, zagłówki, materiał, kąt nachylenia itd.. Różnica jest jedynie w kierunku w jakim są zamontowane.

Mit nr 2:  Dziecko nic nie widzi

Foteliki RWF są wyższe, dziecko siedzi wyżej i widzi wszystko przez tylną i boczną szybę. Dziecko jadące przodem widzi głównie oparcie fotela rodzica i jego plecy plus ma ” dyspozycji” boczną szybę.

Mit nr 3: Dziecko nie ma miejsca na nogi

Dzieci znajdą tysiące sposobów by wygodnie ułożyć nóżki. Do drugiego roku życia prawdopodobnie tyko stopy będą wystawać poza fotelik. Potem sobie zegnie, skrzyżuje, oprze, usiądzie po turecku itp. Jedno jest pewne będzie miał je oparte, czego nie zawsze można powiedzieć w przypadku fotelików montowanych przodem, w których nogi swobodnie wiszą. Jeśli martwisz się, że dziecko bucikami zabrudzi oparcie fotela to kup osłonkę na fotel i problem z głowy.

Mit nr 4: Fotel nie zmieści się do samochodu

Owszem foteliki RWF zajmują więcej miejsce, niż ich „krewni” skierowani przodem, jednak wynika to jedynie z tego, że mają „z góry zaklepane” swoje miejsce. Natomiast montując fotelik FWF „na styk”, rodzice często zapominają, że musi być zachowana odpowiednia odległość między dzieckiem, a przednim fotelem pasażera.

Ponadto wśród fotelików RWF można znaleźć te większe i mniejsze. Taki fotelik można zamontować zarówno za przednimi fotelami, jak i na środku kanapy (o ile samochód jest wyposażony w odpowiedni pas lub isofix), albo dobrać model mniejszy, odpowiedni do samochodu. Dlatego tak ważne, jest wspomniane już powyżej dobre dopasowanie fotelika i skorzystanie z profesjonalnej pomocy w sklepie stacjonarnym.

Mając na uwadze przewożenie dzieci tyłem i ich bezpieczeństwo można też z wyprzedzeniem zmienić samochód na większy. My biorąc pod uwagę „gabaryty” Tobiaszka i instalację za kilka miesięcy drugiego RWF, planujemy zawczasu wymienić samochód na większy.

Mit nr 5:
 RWF jest niebezpieczny, bo nie chroni od uderzenia w tył auta

Do obalenia tego mitu wystarczy jedno zdanie, zawierające statystykę wypadków:
66% wypadków to uderzenia czołowe, 32% uderzenia boczne, 2% uderzenia w tył samochodu.

Argument nr 6: RWF są drogie

To nie mit, ale fakt. Jednak, ich wyższa cena wynika z jakości materiałów z jakich są zrobione, by nie tylko utrzymać dziecko, ale też pochłonąć siłę uderzenia.
Bezpieczeństwo kosztuje, ale nie warto na nim oszczędzać.

Co tu dużo mówić dobry fotelik RWF to wydatek rzędu 1200-2000 zł. Nie mniej Axkid Wolmax lub Britax Max-Way, czyli foteliki mające zaliczony Test Plus można kupić już za ok 1200 zł, a więc niewiele drożej, niż dobry fotelik FWF.
Nie są więc to poziomy cen, które czyniły by z RWF produkt jedynie dla najbogatszych.

Nie jesteś w stanie jednorazowo wydać takiej kwoty? Można kupić na raty – tutaj z pomocą przychodzi Nest Bank, oferując kredyt 0% na zakup fotelika.
Można też od narodzin dziecka odkładać po 3 zł dziennie i w ciągu 1,5 roku uzbierać na fotelik RWF.


Mamy nadzieję, że tym wpisem chociaż częściowo przekonaliśmy Was do fotelików RWF i „odczarowaliśmy” panujące na ich temat mity.
A jeśli chcielibyście „pogłębić” wiedzę na ten temat to odsyłamy na te strony:
Blog Osiem Gwiazdek
Blog Tylem.pl

Szerokiej drogi!😀

Udostępniajcie proszę tego posta, żeby wiedza dotycząca RWF mogła dotrzeć do jak największego grona rodziców.


Jeżeli jeszcze nie dołączyłeś do naszej „Tajnej Grupy” – ZAPRASZAMY!