Droga do małżeństwa nie prowadzi na skróty


Ela i Piotr są małżeństwem od 29 lat, maja czwórkę dorosłych dzieci. Od 12 lat prowadzą wspólnie katechezy dla narzeczonych, a także wspierają małżeństwa w kryzysie. 

Wiemy, że od wielu lat prowadzicie wspólnie nauki przedmałżeńskie, a także wspieracie małżeństwa w kryzysie. Jak to się zaczęło? Możecie trochę o tym opowiedzieć?
Ela Kiedy mieliśmy 17 lat małżeństwa ksiądz z naszej parafii poprosił, żebyśmy dali świadectwo na kursie (katechezie) dla narzeczonych. Pomyśleliśmy, że nie można odmówić – może tego chce Jezus, choć wtedy mieliśmy dużą tremę. I tak to się zaczęło.  Ja wprawdzie kończyłam studia nad rodziną (IsnaR), ale pracowałam jako katechetka i wydawało mi się, że nigdy nie będę pracowała z narzeczonymi, a tym bardziej z małżeństwami.
Piotr Ja jestem inżynierem i nie planowałem pracy z młodymi. Niemniej jednak kiedy przychodziły kolejne propozycje pomyślałem, że tyle otrzymaliśmy od Boga i ludzi, że trzeba się tym dzielić z innymi dużymi „naszymi dziećmi”.

No proszę. Można powiedzieć, że słowo „Myśli moje nie są waszymi myślami, drogi moje…” jest tu adekwatne😀.
No właśnie, z perspektywy tych wielu lat pracy z narzeczonymi i małżonkami czy możecie powiedzieć co najczęściej powoduje kryzysy, czy skłania do myślenia o rozwodzie?
Ela Pracując z małżonkami, wiele z nimi rozmawiając przekonałam się, że wiele par tak naprawdę nigdy się nie poznało przed ślubem. Nie przygotowali się do tej małżeńskiej, wspólnej drogi. Wiele par współżyje ze sobą przed ślubem i w takiej sytuacji nie mogą poznać się prawdziwie i rozwijać swojej miłości. Żyją w iluzji o sobie i swoim partnerze.
Piotr Inne małżeństwa, które były w kryzysie nie rozumiały różnic między kobietą i mężczyzną, czyli swoich wzajemnych potrzeb, a ponieważ nie umiały ze sobą szczerze rozmawiać każdy z małżonków źle rozumiał drugiego. Wiele par ma problemy przez teściów i rodziców – nie potrafią się „odpępnić”, a rodzice w tym czasie nie umieją pomóc i strasznie komplikują relacje. Problemem wielu par jest seksoholizm mężów (pornografia), który niszczy małżeństwo od środka. Oczywiście inne uzależnienia – w tym zbierający ogromne żniwo alkoholizm również.
Ela Najkrócej można powiedzieć, że konflikty, a potem kryzysy i myślenie o rozwodzie napędza EGOIZM.
Zupełnie inaczej pracuje się z małżeństwami, które mają wiarę tzn. liczą się z Panem Bogiem i Jego wizją małżeństwa i rodziny, dlatego uważam, że brak nawrócenia czy też zwracania się do Boga w swojej codzienności jest źródłem kryzysów.

Zapewne przez wiele lat małżeństwa sami doświadczyliście mniejszych lub większych kryzysów lub konfliktów. Czy możecie zdradzić jak sobie z nimi radzicie?
Ela Nie przeżyliśmy poważnego kryzysu, ale różne konflikty owszem, wiele razy. Nie rozwiązane konflikty prowadzą do kryzysów. Kiedy mieliśmy różne zdania w ważnych kwestiach, kiedy czuliśmy się nie kochani czy nie szanowani nigdy nie cofaliśmy się do tyłu. Jak pojawia się problem to ja modlę się prosząc Boga o to, żebym umiała kochać, wysłuchać cierpliwie męża.
Piotr Ja nawet kiedy nie czułem się winny jakiemuś przemówieniu to pierwszy często przepraszałem Elę i to rozładowywało napięcie – można było wtedy spokojnie podjąć temat i wyjaśnić problem. Czasem zajmowało to duuuużo czasu 🙂 Przekonaliśmy się, że przedłużający się czas milczenia jest bardzo destrukcyjny (każde, a szczególnie kobieta tworzy w swojej wyobraźni różne scenariusze wydarzeń i coraz bardziej się zapętla).

A modlicie się razem? Czy każde z Was indywidulnie?
Piotr Modlimy się Liturgią Godzin (najczęściej jest to Jutrznia lub Nieszpory, czytamy czytania z dnia i o nich rozmawiamy, modlimy się codziennie dziesiątką różańca za dzieci. Razem uczestniczymy w Eucharystii.

Jakbyście mieli powiedzieć co jest najważniejsze w Waszym małżeństwie to byłoby to…?
Ela W naszym małżeństwie najważniejsza jest wzajemna miłość, tworzenie prawdziwej komunii osób, która wciąż dojrzewa i nigdy nie jest statyczna. Ważny jest Piotr, ważna jest Ela. Wsłuchujemy się w cichy, nienarzucający się głos Boga, w Jego wolę względem naszego małżeństwa.
Piotr Pan Bóg dawał nam wiele ciekawych zadań. Wcześniej ważne było dla nas wychowanie dzieci, teraz relacje z nimi i towarzyszenie im w młodym – dorosłym życiu na zasadzie przyjacielskiej gotowości do pomocy kiedy o nią poproszą.

Co poradzilibyście młodym ludziom, którzy wchodzą w związek małżeński?
Ela Walczcie o czystość po to, żeby to „tworzywo miłości” – popęd seksualny przyczyniło się do stworzenia wspaniałej więzi przed małżeństwem, a w małżeństwie służyło miłości i życiu.
Nauczcie się prawdziwego dialogu. Okazujcie sobie czułość – szczególnie mężowie swoim żonom. Żony niech koniecznie bezinteresownie szanują swoich mężów. Nie opowiadajcie o swoich problemach rodzicom (chyba, że razem), ani znajomym (to jest też wierność).
Nie żyjcie antykoncepcyjnym stylem życia, ale rytmem zgodnym z naturą – to owocuje głęboką więzią.
Piotr Dobrze przygotujcie się do małżeństwa, nie na skróty. Traktujcie poważnie Pana Boga. On pomaga przezwyciężać egocentryzm i egoizm oraz pomaga wychodzić z bezinteresowną miłością do drugiego.
I jeszcze jedno miejcie dla siebie CZAS. Jak trzeba wyrzućcie z waszego domu plazmowego bożka.

Pięknie dziękujemy za to niezwykłe świadectwo! Życzymy jeszcze więcej miłości w Waszej relacji, oraz jak najwięcej sukcesów na polu przygotowania narzeczonych do wchodzenia w małżeństwo oraz na polu wychodzenia małżonków z kryzysu.