Dziś wiem, życie cudem jest!


Narodziny dziecka. Cud. Nowe życie. Wszystko nowe! 

Często mówi się „cud życia”. Ja też używałam tego określenia, ale od momentu pierwszej ciąży i pierwszego porodu nabrało to dla mnie głębszego znaczenia. Ostatnio Pan Bóg mi przypomniał ponownie o tym cudzie i jego ogromnej wartości.😀

W OCZEKIWANIU NA….
Jakiś czas temu pisaliśmy o oczekiwaniu na Amelkę. To był dla nas bardzo szczególny czas. Wszystko  nowe. Śledziliśmy skrupulatnie tydzień po tygodniu jak rozwija się mały człowiek. Wszystko traktowaliśmy w kategoriach cudu. Kiedy byłam w ciąży z Tobiaszkiem naturalnie na monitorowanie zmian było mniej możliwości, czasem zaglądaliśmy co się zmieniło, ale oczekiwanie na Niego było równie radosne i ekscytujące co na Amelkę. Te same pytania: Ciekawe jak wygląda? Do kogo jest podobny? Jaki będzie? 
Szczególnie pod koniec – już nie mogliśmy doczekać się momentu kiedy Go zobaczymy, przytulimy, bo nasz mały Synek niezbyt się spieszył i 8 dni po terminie pojawił się na świecie.


JEDNO Z PIĘKNIEJSZYCH DOŚWIADCZEŃ
Pamiętam jak po pierwszym porodzie długo byłam w euforii i zdumieniu z racji całego wydarzenia. Poród był długi i trudny, ale pomimo to uważam, że jest to jedno z piękniejszych doświadczeń w życiu. Ktoś kiedyś wpadł na genialny pomysł porodów rodzinnych! Zarówno za pierwszym jak i za drugim razem mogliśmy przeżywać to razem z Maciejem. Nie wiem czy inne małżeństwa się ze mną zgodzą, ale to doświadczenie bardzo nas zbliżyło. 
Spokojnie, nie będę opowiadać całego przebiegu akcji porodowych! Nawet bym nie chciała, to bardzo intymne. Aczkolwiek nie sposób zupełnie milczeć, pominę jednak większość sytuacji i zdarzeń😀.

UCZYNIĆ ŚWIĘTO Z TEGO DNIA
Chciałam jedynie wspomnieć o kilku kwestiach, które pomagały mi przezwyciężać lęk przed bólem. 
Wielokrotnie kiedy rozmawiam z niektórymi koleżankami, które rodzą po raz pierwszy albo nawet kolejny, przepełnia je lęk. Nie mogę powiedzieć, że w ogóle nie czułam strachu, szczególnie tuż przed drugim porodem, bo wiedziałam już co mnie czeka. Przed pierwszym bardziej towarzyszyła mi ciekawość – „jak to będzie?”. Ale nie mogę też powiedzieć, że za drugim razem byłam przerażona i zdominowana myśleniem, że czeka mnie znowu ten ból fizyczny.


Poniżej wszystko to, co sprawiało, że całe wydarzenie było dla mnie radosne i nie pozostawiające urazu.

1. Modlitwa zawierzenia 
Zarówno pierwszy jak i drugi poród zawierzaliśmy codziennie wspólnie z Maciejem na modlitwie. 
Modliliśmy się o szczęśliwy przebieg, o dobrą położną i prosiliśmy Aniołów Stróżów naszych dzieci, aby pomagały Im w drodze na ten świat. Ile razy łapałam się na tym, że zaczynam się bać, tyle razy przypominałam sobie, że przecież zawierzyłam to wydarzenie. Zaprosiłam na ten dzień najlepszych położników we wszechświecie😉, więc nie ma się czego bać!

2. Wsparcie Męża
Jak wspomniałam powyżej ktoś genialnie zaplanował porody rodzinne. Wsparcie jakie za każdym razem dostawałam od Macieja było bezcenne. Nawet głupie żarty w chwilach nie do śmiechu jednak rozluźniały atmosferę😉. Poza tym ciągle przypominał mi dlaczego tu jesteśmy i Kto będzie na mecie całego wydarzenia.

3. Nastawienie na cel 
Kiedy zabieramy się za jakiś projekt ustalamy cel. Dążymy do jego osiągnięcia, on nas napędza, dodaje sił. To samo w trakcie porodu – ile razy opadałam z sił Maciej przypominał mi o celu – niedługo utulę nasze Maleństwo. Już niedługo…

4. Pozytywne myślenie
Trudno jest myśleć pozytywnie w chwilach, gdy odczuwa się ból. Ale nie jest to niemożliwe. U położnej Urszuli Tataj – Puzyny na facebooku pojawił się artykuł zatytułowany: „Psychologia porodu”. Polecam. Dużo tutaj zależy od nas. Nawet intensywność bólu, bo kiedy się nakręcamy i skupiamy na bólu nasze mięśnie nie są rozluźnione, a ich napięcie wzmaga ból. Na szkole rodzenia wyżej wspomniana położna podkreślała jak istotne jest, żeby maksymalnie starać się zrelaksować pomiędzy skurczami, i o ile możliwe w trakcie ich trwania. Ja robiłam drzemki pomiędzy nimi. Krótkie, ale regenerowały.

5. Położna Anioł
Dopiero jak urodziłam Amelkę zdałam sobie sprawę z misji, jaką wypełniają położne. Ok, to ich praca, ale dla mnie to Boże Anioły, które pomagają przyjść Małemu Człowiekowi na ten świat. Moim zdaniem to jeden z najbardziej odpowiedzialnych zawodów na świecie.
Modlitwa zawierzenie (pkt 1) nie pozostała bezowocna. Zarówno za pierwszym jak i za drugim razem przy narodzinach naszych dzieci brały udział prawdziwe ludzkie Anioły. Ich postawa, profesjonalizm, spokój i wsparcie pozostają nieocenione, a nasza wdzięczność ogromna. 

Kochane Mamuśki jesteśmy bardzo dzielne! Jak mówił święty Paweł „Moc w słabości się doskonali”. Wtedy kiedy właśnie czujesz się słaba, kiedy najzwyczajniej w świecie opadasz z sił, doskonali się moc! To jest moment, żeby zaprosić do współpracy samego Boga i Maryję, która w końcu też rodziła😊.
Do ostatniej chwili – do momentu wydania na świat dziecka dalej jesteśmy w stanie błogosławionym – korzystajmy z tej łaski! Podejrzewam, że tu nie kończy się stan błogosławiony, ale to już od nas zależy na ile korzystamy z tych wszystkich dobrodziejstw i łask.  
Aż chce się zaśpiewać za zespołem De Su „DZIŚ WIEM, ŻYCIE CUDEM JEST. CO CHCĘ MOGĘ Z NIEGO MIEĆ”.

Pozdrawiam wszystkie Mamuśki👶

Jeśli uważasz, że powyższy tekst może być dla kogoś pomocny – to prosimy podziel się nim dalej. Niech się szerzy dobro!❤️