Jabłońscy – NIEidealne małżeństwo


Ten wpis wyjątkowo „robimy” razem😀

Co więcej w dość niecodziennych okolicznościach, bo zaczęliśmy go pisać będąc w samochodzie i wracając z działki od naszych znajomych. Dotlenieni i zrelaksowani postanowiliśmy ujawnić Wam „całą prawdę” o nas😉

Dostajemy mnóstwo wspaniałych i budujących komentarzy i wiadomości od Was (za co dziękujemy, bo to nas motywuje), ale uwierzcie NIE jesteśmy idealnym małżeństwem. Kłócimy się bardzo regularnie☺️.

Jakby ktoś z nami zamieszkał to stwierdziłby, że do świętości jeszcze nam bardzo daleko.
I dzięki Bogu, że tak jest! Bo w przeciwnym razie pycha wyprzedziłaby nas o 10 kroków, a tak jest tylko o 9 przed nami😉. Uwierzcie, CODZIENNIE się nawracamy.

Jesteśmy przez Was odbierani jako pełne radości i miłości małżeństwo –  pod tym możemy się podpisać😉.
Jednak zawdzięczamy to temu, że codziennie staramy się „podłączać” pod źródło tejże miłości i radości❤️✝️.

Potrzebujemy tego jak tlenu – sakramenty to coś, co nas umacnia!
Ile razy jesteśmy daleko od spowiedzi, tyle razy jest nam trudniej „kochać”. Kąsamy siebie nawzajem, ranimy jakimiś niepotrzebnymi słowami. Tak było też w ostatnim czasie. Mimo, że mieliśmy piękny okres… Tydzień „Tak na Serio”, mnóstwo budujących świadectw i konferencji, wiele ciekawych rozmów, pierwsze urodziny naszej Córeczki… W ten cały cudowny „obrazek”, który widzieliście w Internetach😉 , zakradło się również dużo niepotrzebnych sprzeczek. Nawet nie możemy powiedzieć, że kłótni, ale jakichś drobnych złośliwości, egoizmu.
Nagle przebudzenie!
– Kiedy my byliśmy u spowiedzi?
– Jakieś 3-4 tygodnie temu, więc trochę się nazbierało… Koniecznie do spowiedzi!
Tak jak do oddychania potrzebujemy tlenu, tak do życia w miłości Sakramentów.

Wszystko nowe!
Wracamy do Niego po NOWĄ siłę do nawracania, po NOWĄ siłę do kochania. Celowo wyolbrzymiamy NOWĄ, bo nagle wszystko nabiera innego wymiaru, inaczej na siebie patrzymy, inaczej się do siebie odnosimy, jest jakaś świeżość, coś pięknego!
Żeby nie było wątpliwości – to nie żadna magia😉, On po prostu „czyni wszystko nowe”❤️.

Ostatnio było święto Bożego Ciała i na fb przewijało się mnóstwo cytatów z Pisma np. „Kto spożywa moje ciało i pije moją krew ma życie wieczne”. Życie. Słowo klucz. Dla naszego małżeństwa to bardzo istotne – Sakramenty. To nam daje życie. Odczuwamy namacalnie moc tych wszystkich Sakramentów w naszej relacji i codzienności.
Im dalej od spowiedzi, tym łatwiej o upadek, łatwiej o narzekanie, o sprawianie przykrości sobie nawzajem.

Skoro mamy tak cudowne narzędzia dlaczego z nich nie korzystać?
My staramy się czerpać pełnymi garściami😀.
Korzystamy z mocy Sakramentów, ale nie tylko… Bardzo umacnia nas wspólna modlitwa, czy wzajemne błogosławieństwo znakiem krzyża na czole. Codziennie staramy się tego pilnować.
Ponadto wspólnota – Pan Bóg przyprowadził nas do miejsca, gdzie jest źródło wody żywej. „Pijemy spragnieni” dwa razy w tygodniu  na naszych wspólnotowych spotkaniach😀.
My akurat jesteśmy w neokatechumenacie, ale jest mnóstwo innych, równie pięknych, formacji i wspólnot w kościele.
Św. Paweł pisał, że wiara rodzi się ze słuchania. My jeszcze sporo musimy się nasłuchać😉, ale już doświadczamy, że faktycznie tak jest. Nasza wiara budzi się przez słuchanie słowa, świadectw innych osób…

Zamiast podsumowania
W zasadzie napisaliśmy Wam jak to z nami jest. Mamy świadomość tego, że nie jesteśmy idealni. Co więcej nawet NIE chcemy tacy być!😀 Wówczas kiedy nie jesteśmy tacy super, bardzo często odczuwamy, że Ktoś w tej naszej niedoskonałości nas prowadzi i umacnia. Daje siłę, podnosi z upadku, czyni na prawdę wszystko nowym i lepszym!
Robi to ten, który jest idealny, który jest Alfą i Omegą. To wyłącznie jego zasługa, że widzicie w nas miłość i radość.

Jedno jest pewne i to usłyszeliśmy podczas homilii w dniu naszego ślubu – Maciej jest najlepszym Mężem dla Iwony, a Iwona jest najlepszą Żoną dla Macieja i to się dopełniło tamtego dnia. Zatem pod tym kątem jesteśmy najlepsi😉.

Pozdrawiamy Was serdecznie.
I & M – nieidealne małżeństwo😀