Małżeński Wielki Piątek

KAŻDA PRAWDZIWA MIŁOŚĆ MA SWÓJ WIELKI PIĄTEK

Kiedy jesteśmy na etapie zakochania, myślimy, że tak cudownie będzie już zawsze. I bardzo dobrze! To nas napędza do dalszego działania, pomaga podejmować decyzje. Zakochanie jest bardzo potrzebnym i naturalnym etapem na drodze do miłości dojrzałej.
Warto jednak pamiętać, że naturalne jest również to, że motyle z brzucha wyfruną i to nie oznacza, że już go/jej nie kocham. To oznacza, że właśnie stoję przed wyborem – czy chcę kochać.

MIŁOŚĆ A KRZYŻ

Niektórzy mogą myśleć, że to się nie łączy. Miłość i krzyż. Miłość to przecież coś wspaniałego, więc jak do tego pasuje cierpienie? Ano właśnie pasuje. To dwa idealnie uzupełniające się puzzle, które dopiero w połączeniu ze sobą tworzą doskonałą całość.
Święty Jan Paweł II mówił, że „miłości bez krzyża nie znajdziecie, ale krzyża bez miłości nie uniesiecie„.
No właśnie – jeśli masz za sobą okres zakochania i jesteś już na drodze miłości, to doskonale wiesz co to zdanie oznacza.
Każda relacja prędzej czy później napotka krzyż, każda prawdziwa miłość ma swój Wielki Piątek.
Na tym jednak nie koniec, każda prawdziwa miłość podczas Wielkiego Piątku oczekuje Zmartwychwstania.

NIE ZNAJDZIECIE

Jeśli nie wierzycie w słowa Jana Pawła II śmiało pytajcie naokoło – rodziców, dziadków, przyjaciół, znajomych… czy Ich relacje nie przechodziły „Drogi Krzyżowej”, czy nie miewali kryzysów, okresów burz, po których przychodziło słońce?
My z Maciejem dosłownie 3-4 miesiące po ślubie już weszliśmy w okres kryzysowania. Ktoś może pomyśleć – głupota jakaś, przecież tuż po ślubie jest najlepszy czas – jeszcze tacy zakochani i w ogóle. Chyba nie ma dwóch identycznych historii, więc u nas właśnie tak nie było. Nie boimy się o tym mówić, jest to coś, co w rezultacie umocniło naszą relację, coś co pokazało nam nowe perspektywy i coś, co sprawiło, że w centrum naszego małżeństwa postawiliśmy Boga.

NIE UNIESIECIE

Druga część zdania wypowiedzianego przez świętego jest właśnie naszym doświadczeniem – krzyża bez Miłości nie uniesiecie. Nie chodzi tylko o miłość do siebie nawzajem, ale chodzi przede wszystkim o źródło miłości. Kiedy nasze małżeństwo napotkało pierwszy Wielki Piątek, wtedy zwróciliśmy się o pomoc do Boga – Miłości. Mamy pełne przekonanie co do tego, że bez Miłości nie uniesiemy. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc krzyż stawał się lżejszy, zaczęliśmy patrzeć na niego jako drogę do Zmartwychwstania, a nie drogę do śmierci.
Wstawaliśmy przez jakiś czas o 3 w nocy modlić się na koronce, żeby prosić o miłosierdzie dla naszego małżeństwa, polecamy bardzo tą modlitwę małżeństwom przeżywającym trudności, owoce są ogromne. Przeżywaliśmy też wspólnie rekolekcje dla małżeństw, żeby umocnić naszą relację. Działy się cuda! Byliśmy jednak świadomi, że bez miłości tego nie uniesiemy…

KONKRET

Bóg się nie myli, Bóg jest wierny. Tak mogę powiedzieć o tym, który przeprowadził nas przez Wielki Piątek. Nie wiem ile jeszcze i czy w ogóle czeka nas takich kryzysów, ale mając doświadczenie Jego ogromnej miłości, jestem pewna, że z Nim możemy pokonać i przebaczać sobie wiele.
Kiedy 2,5 roku temu napotkaliśmy na poważne trudności, wtedy podczas modlitwy zapytałam Pana Boga co dalej – co z nami – jak On to widzi. Byłam bardzo namolna, oczekiwałam konkretnej odpowiedzi. Bóg wie jak do mnie mówić. Otworzyłam Pismo Święte – tak po prostu, czułam głęboko w sercu, że On mnie do tego zaprasza. Otworzyłam, a tam:

„Czy jest między wami ktoś, co widział ten dom w jego dawnej chwale? A jak się on wam teraz przedstawia? Czyż nie wydaje się wam, jakby go w ogóle nie było? Teraz jednak nabierz ducha (…) – wyrocznia Pana. Do pracy! Bo Ja jestem z wami, wyrocznia Pana Zastępów. Zgodnie z przymierzem, które zawarłem z wami, gdyście wyszli z Egiptu, duch mój stale przebywa pośród was; nie lękajcie się! Bo tak mówi Pan Zastępów: Jeszcze raz, [a jest to] jedna chwila, a Ja poruszę niebiosa i ziemię, morze i ląd. Poruszę wszystkie narody, tak że napłyną kosztowności wszystkich narodów, i napełnię chwałą ten dom, mówi Pan Zastępów. Do Mnie należy srebro i do Mnie złoto – wyrocznia Pana Zastępów. Przyszła chwała tego domu będzie większa od dawnej, mówi Pan Zastępów; na tym to miejscu Ja udzielę pokoju – wyrocznia Pana Zastępów.”
/KSIĘGA AGGEUSZA/

DO PRACY

Wiecie – jak zmierzyliśmy się z tym słowem, które dał nam sam Bóg, pięknym, pełnym nadziei i obietnicy to ono zaczęło stawać się częścią naszego życia. Z resztą mamy je przed oczami jak tylko wstajemy – wisi w sypialni pod obrazem miłosiernego Jezusa. To nie przypadek.😉 Zawsze ile razy o tym myślę, wzruszam się…

Mieć Kogoś takiego, kto czego się nie dotknie, zamienia w złoto – to mieć właśnie Boga za przewodnika po małżeństwie.

Tu się wszystko zawiera. Bóg nie powiedział nam wtedy „Dzieciaczki spokojnie, ja wszystko za Was zrobię”, On nam powiedział „Do pracy! Ja jestem z Wami, według przymierza…”. Niesamowite. Bóg zachęcił nas w bardzo prosty i dosłowny sposób do tego, żeby działać. Nie siedzieć i czekać aż kryzys wciągnie nas jak ruchome bagno, tylko działać, a On na mocy Sakramentu, według przymierza będzie nam błogosławił.
„Na tym to miejscu udzielę pokoju” – i przyszedł pokój i przyszła chwała, którą zapowiedział.
Najlepsze jest to, że to słowo nie jest tylko na tamten czas – na Wielki Piątek, ono ciągle się wypełnia i jest wciąż aktualne.

JEST DLA CIEBIE

Skoro to dzisiaj piszę i nie wiem dlaczego chcę się tym dzielić, to może oznaczać, że to słowo jest także do Ciebie i dla Twojego małżeństwa. Pamiętają o tym, że dziś jest Wielki Piątek, ale niebawem będzie Zmartwychwstanie. Nie oczekuj ukrzyżowania tylko oczekuj Zmartwychwstania. Nie pozostaje mi nic innego jak powtórzyć raz jeszcze „Do pracy! Nie lękajcie się„.

CO TO ZA KRYZYS?

Pewnie zadajecie sobie pytanie – ale o co tam poszło? 😂
Wybaczcie, tym nie chcemy dzielić się w Internetach. Mówimy o tym przy okazji świadectw, w miejscach, gdzie jesteśmy zapraszani. Natomiast z różnych względów nie chcemy wszystkiego teraz wrzucać do sieci. Myślę, że rozumiecie 😊

W każdym razie ja często powtarzam, że to było nam potrzebne. Ten Wielki Piątek zwrócił nasze oczy i serca w kierunku krzyża i „zmusił’ to pozostawienia pod nim tego, co nas niszczy. Trudny czas, ale owocny. Nasze małżeństwo wtedy ustawiło się w prawdziwym trójkącie, gdzie u wierzchołka zamieszkał BógBardzo byśmy chcieli, żeby zawsze już tak było. On na samej górze, jako serce naszej rodziny.