Małżeństwo jest super! – Anna i Kamil Nowakowie (Blog Ojciec)

Jako rodzice zaczęli dość młodo, ale okazało się, że to było to, czego oboje potrzebowali. Przez kolejne lata mimo wielu wyzwań jakie życie rzucało im pod nogi, radzili sobie z nimi wspólnie, bo wiedzieli o najważniejszym – że zawsze mogą na siebie liczyć. Zapraszamy na rozmowę z Anną i Kamilem, autorem jednego z najpopularniejszych blogów rodzicielskich w Polsce – „Blog Ojciec”.

Jak długo jesteście małżeństwem?

W ubiegłym roku minęła nam pierwsza dekada.

Dokończcie zdanie: Małżeństwo jest super, ponieważ…

Zawsze masz przy sobie kogoś, kto jest dla Ciebie wsparciem i kto Cię pozbiera, gdy będziesz miał gorsze chwile. To jest jak posiadanie dodatkowego zabezpieczenia i poczucia, że czasami wolno ci mieć gorszy dzień.

Jaki jest Wasz przepis na szczęśliwe małżeństwo?

Rozmowa. Zdecydowanie na tym byśmy się skupili, bo oboje uważamy, że komunikacja w związku jest fundamentem. Do dzisiaj zresztą pamiętam jak kilka lat temu jechaliśmy samochodem przez kilka godzin i po tym jak wysiedliśmy, mama jadąca z tyłu podeszła do nas i powiedziała „to jest aż dziwne, że tyle lat już ze sobą jesteście, a dalej potraficie przegadać ze sobą kilka godzin dosłownie bez przerwy”. Dla nas to nie dziwne. Dla nas to normalne.

Jak dbacie o swoją małżeńską relację?

Znajdując czas tylko dla siebie. Zarówno na co dzień jakieś krótkie chwile, jak i raz lub dwa razy do roku kilka dni, w których jesteśmy tylko my i tylko dla siebie.

Czy praktykujecie małżeńskie randki? Jeśli tak, to jak znajdujecie na nie czas przy napiętym planie tygodnia? Sami dobrze wiemy, ze obowiązki związane z dziećmi, domem i pracą zabierają sporo czasu.

Jak to się mówi: kto chce, znajdzie sposób, kto nie chce, znajdzie wymówkę. Jak mamy możliwość dzieci zostawić z babcią, to jedziemy na randkę gdzieś poza dom, ale jak takiej możliwości nie ma, to spędzamy nasze randki czasami i w domu.

„Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce”, czyli kłóćcie się, niech „latają talerze”, ale nie kładźcie się spać niepojednani. Czy to Wasza „codzienność”? Zdradźcie swoje sposoby na dobre zarządzanie kłótniami i szybkie godzenie się.

Tutaj chyba dużą rolę pełni dojrzałość i praca nad sobą. Jako, że oboje mamy swoje słabsze strony i zauważamy je najczęściej w relacjach z dziećmi, to praca nad nimi automatycznie przekłada się na lepszą komunikację między nami. Oczywiście nie zawsze się to udaje i czasami kłótnie eskalują, ale już nauczyliśmy się w pewnym momencie wychodzić i wracać do tematu po ochłonięciu, ze znacznie większym spokojem.

Co zyskujecie dzięki małżeństwu jako osoby?

Chyba brakłoby nam miejsca, żeby wszystko zawrzeć, także w ogromnym skrócie: wzajemnie ciągniemy się do góry. Wspieramy się gdy tego potrzeba, a gdy sytuacja tego wymaga to i metaforyczny kop w tyłek czasami się pojawia, bez którego nigdy byśmy tak daleko nie zaszli. Dodatkowo każdy z nas ma zupełnie inne talenty (ja do słów i liczb, żona do ludzi), które się doskonale wzajemnie uzupełniają i oboje przyznajemy, że przykładowo z prowadzeniem firmy żadne z nas samodzielnie by sobie nie poradziło.

Gdyby ktoś do Was przyszedł i powiedział: „Jesteśmy razem już długo. Kochamy się, ale niepokoi nas panująca fala „rozwodów” i nie wiemy czy wchodzić w małżeństwo. Przekonajcie nas, że warto.”

Szczerze? Żadne z nas nie jest gorliwym fanatykiem małżeństw, który miałby przekonywać ludzi niepewnych tej decyzji. Oboje wierzymy, zresztą nie tylko w tej sprawie, że każdy jest Panem swojego losu i przekonywanie innych do jakichś decyzji powoduje, że oni później mogą mieć pretensje do innych. Dlatego też jeśli jest wam dobrze jak jest, to ja nie widzimy potrzeby zawierania formalnego związku. Natomiast na pewno z czasem pojawiają się kwestie prawne, które małżeństwo znacznie ułatwia i myślimy też, że z tej perspektywy małżeństwo jest pewnym dodatkowym sprawdzianem zaufania nie tylko w formie wypowiadanych słów, ale i w formie spisanej. Prawnej. 

Czy macie w swoim małżeństwie doświadczenie kryzysu/problemów, który wspólnie pokonaliście i którego przejście umocniło Waszą relację?

Całe mnóstwo. Liczba sytuacji, w których wszystko się sypało i jedynym światełkiem w tunelu był nadjeżdżający pociąg była ogromna i nie ukrywamy, że to właśnie to wzajemne wsparcie, o którym mówiliśmy na samym początku było jednym z powodów dla których udało nam się przetrwać. Wiedzieliśmy, że nawet cały świat się może skończyć, ale my i tak mamy siebie nawzajem, choćby nie wiem co. A kiedy masz obok kogoś takiego, to nawet najtrudniejsze problemy, przestają się wydawać niemożliwe. W tym tkwi ogromne piękno i ogromna siła zmierzania przez życie wspólnie.

Chcesz razem z nami budować szczęśliwy i pełen miłości świat? Zapraszamy ➡ KLIKNIJ TUTAJ!

Jesteście ciekawi kolejnych wywiadów i cudownych historii w ramach cyklu „Małżeństwo jest super!”? Bądźcie z nami na bieżąco i obserwujcie nas na:
FACEBOOKU
INSTAGRAMIE
YOUTUBE