Małżeństwo jest super! – Magda i Artur Jasińscy

Magda i Artur Jasińscy – małżeństwo i rodzice dwójki cudownych córek, ale również blogerzy. „Mamine Skarby” to jeden z popularniejszych parentingowych blogów w Polsce. Dowiecie się z niego wiele cennych rzeczy o rodzicielstwie i przeżywaniu go przez bohaterów dzisiejszego wywiadu. Ale jakimi są małżonkami i w jaki sposób pracują nad relacją? Zapraszamy do lektury!

Jak długo jesteście małżeństwem?

W sierpniu (2019) będziemy obchodzić 9 rocznicę ślubu.

Dokończcie zdanie: Małżeństwo jest super, ponieważ…

Bo wszystkie problemy i troski można podzielić na dwa, przez co łatwiej je udźwignąć. Tak można dokończyć to zdanie i to jak najbardziej prawda. Ale trzeba zdać sobie też sprawę z tego, że nie zawsze jest super w małżeństwie. Samo małżeństwo to ciągła praca, by mogło być super. Praca, która daje jednak niesamowite owoce!

Jaki jest Wasz przepis na szczęśliwe małżeństwo?

To czerpanie radości z dawania siebie drugiej osobie. Gdybyśmy skupili się tylko na egoistycznym poczuciu szczęścia to ciężko by było tworzyć szczęśliwe małżeństwo, czy rodzinę. Dopiero, gdy dajemy coś z siebie, by małżonkowi było lepiej (rezygnujemy z czegoś) to dostrzegamy, że potem druga osoba także potrafi dać coś w zamian. To taka zdrowa wymiana i uzupełnianie się prowadzące do szczęścia.

Jak dbacie o swoją małżeńską relację? 

Codziennie dbamy, bo wiemy jak łatwo można tę relację zaprzepaścić w natłoku spraw. Małe gesty w ciągu dnia- telefon, rozmowa. Drobne rytuały – choćby ten, kiedy dzieci pójdą spać, a my mamy czas dla siebie. Raz w miesiącu z kolei prowadzimy dialog małżeński (to bardzo pomocny postulat Domowego Kościoła – wspólnoty, do której należymy). Nie wyobrażamy sobie też zakończyć dnia bez małżeńskiej modlitwy. Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko jest na dobrym miejscu. 

Czy praktykujecie małżeńskie randki? Jeśli tak, to jak znajdujecie na nie czas przy napiętym planie tygodnia? Sami dobrze wiemy, ze obowiązki związane z dziećmi, domem i pracą zabierają sporo czasu.

Tak. Jak wspomnieliśmy przy wcześniejszym pytaniu – praktykujemy spotkania sam na sam. Niekiedy nasz dialog małżeński zamienia się w randkę – zapalamy świece, rozmawiamy o najważniejszych sprawach. Staramy się też raz na jakiś czas wyjechać na weekend bez dzieci. Mamy już za sobą tygodniowy wyjazd bez dzieci, ale jednak weekendowe wyjazdy bardziej się u nas sprawdzają. 

Praca Magdy pozawala na to, by w ciągu dnia znaleźć chwilę i wyskoczyć na obiad, czy po prostu na kawę. Kiedy mamy ciężki tydzień to staramy się wygospodarować taką chwilę w ciągu dnia.

„Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce”, czyli kłóćcie się, niech „latają talerze”, ale nie kładźcie się spać niepojednani. Czy to Wasza „codzienność”? Zdradźcie swoje sposoby na dobre zarządzanie kłótniami i szybkie godzenie się. 

Przyznam się, że z tym godzeniem się mieliśmy największy problem. Ale w ciągu ostatnich 2 lat potrafimy inaczej spojrzeć na siebie w trakcie kłótni i znacznie ją zahamować. Zdarza się, że w trakcie zażartego dialogu jedna osoba stwierdza: „O jaką głupotę my się kłócimy?”. I od razu napięcie spada. Czasem błahostki, o które się kłócimy nie są warte tego, by poświęcać im czas. Coraz częściej to widzimy.

Staramy się, by móc wieczorem zasiąść do wspólnej modlitwy – nie chowając urazy. Zresztą: „Małżonkowie powinni wystrzegać się kłótni, jeśli nie dość się kochają, aby się pogodzić” – Edmond Rostand. Nam dzięki Bogu wystarcza tej miłości.

Co zyskujecie dzięki małżeństwu jako osoby?

Tą pewność, że ktoś kroczy ze mną przez życie. Stoi za mną murem. Nawet, gdy upadam, to czeka na mnie pomocna dłoń. Ktoś, kto nie opuści mnie aż do śmierci. To daje poczucie bezpieczeństwa. 

Celem ludzi wierzących jest zbawienie. Wchodząc w małżeństwo bierze się na siebie obowiązek dbania o zbawienie również współmałżonka. Zatem zyskuję pewność, że ktoś również dba o to, by moje ścieżki się prostowały. 

Co jeszcze zyskujemy? Obowiązki, a nawet całą masę obowiązków, gdy pojawiają się dzieci😉.

Gdyby ktoś do Was przyszedł i powiedział: „Jesteśmy razem już długo. Kochamy się, ale niepokoi nas panująca fala „rozwodów” i nie wiemy czy wchodzić w małżeństwo. Przekonajcie nas, że warto.

Nie przepadam za patrzeniem na świat przez pryzmat innych ludzi. Trzeba spojrzeć na siebie i swojego przyszłego małżonka – na intencje. Jeśli małżeństwo ma być tylko kolejnym krokiem, bo rodzina tego wymaga, albo bo tak wypada to ten krok zbyt wiele nie zmieni.

Z kolei gdy jesteśmy osobami wierzącymi to małżeństwo zmienia WSZYSTKO. Przysięga małżeńska to zobowiązanie wobec siebie i wobec Boga. Zobowiązujemy się dbać o naszą relację i być ze sobą aż do śmierci. 

Jeśli ktoś sam nie jest przekonany, by wchodzić w małżeństwo to naszym zadaniem nie jest to, by przekonywać tego kogoś, że warto. Możemy jedynie swoim życiem dawać przykład. Ale małżeństwo to zobowiązanie na całe życie, dlatego dwie osoby same muszą podjąć tą decyzję. 

A tak w ogóle to z Bogiem wszystko jest możliwe! Gorzej gdy Go nie zapraszamy do naszej relacji.

Czy macie w swoim małżeństwie doświadczenie kryzysu/problemów, który wspólnie pokonaliście i którego przejście umocniło Waszą relację? Jeśli tak, to podzielcie się proszę tym świadectwem na tyle na ile jesteście w stanie. 

Mamy. Duży kryzys przeżyliśmy 2 lata temu. Artur pogubił się na tyle, że przez jakiś czas mieszkaliśmy osobno. Były myśli o rozwodzie, ale wspólne odnalezienie Boga w tych trudnych chwilach i nawrócenie sprawiło, że kryzys przetrwaliśmy. Zobaczyliśmy, że sami nie jesteśmy w stanie niczego osiągnąć. I chcemy nasze małżeństwo opierać na wierze. 

I dopiero od dwóch lat dbamy o tą relację, stawiamy Boga na pierwszym miejscu. Należymy do Domowego Kościoła, jeździmy na rekolekcje i widzimy jak wszystko zmienia się na lepsze. Nie jesteśmy sami – mamy Sprzymierzeńca. I to nie byle jakiego!😀

Jesteście ciekawi kolejnych wywiadów i cudownych historii w ramach cyklu „Małżeństwo jest super!”? Bądźcie z nami na bieżąco i obserwujcie nas na:
FACEBOOKU
INSTAGRAMIE
YOUTUBE

  • Trzymam mocno kciuki za tę dwójkę! :*