„Małżeństwo jest super!” – Monika i Marek Pniewscy

Zapraszamy na rozmowę z Moniką i Markiem Pniewskimi – małżeństwem, który przeszedł bardzo poważny kryzys i … wyszedł z niego silniejszym!

Jak długo jesteście małżeństwem?

W maju minie 5 lat.

Dokończcie zdanie: Małżeństwo jest super, ponieważ…

to jedyna relacja dwojga ludzi, która jest w szczególny sposób przymierzem z Bogiem, przez sakrament.

Jaki jest Wasz przepis na szczęśliwe małżeństwo?

Praca, nad samym sobą. Oranie, sianie, wyrywanie chwastów w samym sobie, a później w relacji. Dialog. Modlitwa. Wdzięczność. Bliskość. Cierpliwość.

Zawierając związek małżeński myśleliśmy, że życie stanie się sielanką. Owszem, będę służył drugiemu, ale on będzie służył mi.
Będzie spełniał moje oczekiwania i pragnienia. W tamtym czasie miłość, rozumieliśmy jako wymianę korzyści i była to miłość zależna, a nie bezwarunkowa. Pusta. W tego wynikało dużo kłótni i niezadowolenia. Dziś widzimy, że małżeństwo, to ofiara z samego siebie -bezinteresownie. To rezygnacja z siebie i tego, co wydaje nie, że mi się należy. A to nie jest ani łatwe, ani przyjemne (przynajmniej na początku). Dlatego wydaje nam się, że najważniejsze, to być świadomym, że w tą relacje trzeba włożyć dużo pracy, a dokładniej, że ja będę musiał/a dużo nad sobą pracować i ćwiczyć siebie samego w kochaniu. A wiemy, że praca idzie znacznie lepiej, kiedy jest współpracą z Bożą łaską i mocą sakramentu.

Jak dbacie o swoją małżeńską relację?

Każdego dnia staramy się troszczyć się o siebie, choć wiadomo, że nie każdy dzień jest łatwy. Ta codzienna dobroć i wierność w małych sprawach, są bardzo ważne ale i trudne.

To co jest podstawą dbania o nasze małżeństwo to comiesięczny dialog małżeński. 
Jest to zobowiązanie wspólnoty Domowego Kościoła, do której należymy. Jest to spotkanie małżonków, do którego zapraszamy Pana. Na takim dialogu w sposób bardziej uroczysty rozmawiamy o nas jako osobach. O naszej relacji. O naszej relacji z Bogiem. Odnawiamy świadomość sakramentu. Oczyszczamy nasz związek przez rozważanie i przepracowanie konfliktów. Umacniamy się dobrym słowem i obieramy konkretne postanowienie pracy/budowanie dobrego nawyku na cały miesiąc. Wybieramy jedną lub dwie rzeczy nad którymi będziemy pracować, żeby być bliżej siebie, bliżej Boga. A na kolejnym dialogu omawiamy owoce tej pracy-nawyku lub konfrontujemy wierność temu postanowieniu. Dialog jest dla nas zdecydowanie najlepszą i jak dotąd najbardziej rozwijającą formą dbania o naszą relacje. Pozwala nam jakby kontrolować, czy idziemy do przodu, czy jesteśmy bliżej niż miesiąc temu, czy gubimy siebie.

Czy praktykujecie małżeńskie randki? Jeśli tak, jak znajdujecie na nie czas przy napiętym planie tygodnia…?

Naszą randką jest właśnie dialog małżeński, choć nie zawsze jest on taki przyjemny jakby się na randce chciało, gdyż czasem dotyczy trudnych spraw i konfliktów. Czas znajdujemy dzięki temu, że wpisujemy sobie to spotkanie w kalendarz i wszystkie inne sprawy podporządkowujemy pod to najważniejsze spotkanie małżeńskie. Wiemy, że wszytko inne, choć czasem jest pilne, nie jest ważne. Poza nim, rzadko kiedy wychodzimy na typowe randki. Znacznie bardziej lubimy wspólne wieczory w domowym zaciszu. Kiedy dzieci zasną- czas jest nasz!

„Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce”, czyli kłóćcie się, niech „latają talerze”, ale nie kładźcie się spać niepojednani. Czy to Wasza „codzienność”? Zdradźcie swoje sposoby na dobre zarządzanie kłótniami i szybkie godzenie się.

Jeśli brać cytat dosłownie to raczej nie zawsze. Jeżeli w ciągu dnia dojdzie do małej sprzeczki to owszem – staramy się godzić jak najszybciej i na pewno przed snem. Tu pomaga nam często myślenie, że nadarzyła się dobra okazja do duchowego treningu, do ćwiczenia siebie w miłości, pokorze, cichości. Takie nastawienie coraz częściej mobilizuje nas do tego, by oderwać myśli od swojego urażonego ego. W czasie spiny przychodzi więc myśl” o! ćwiczymy!”
Jednak jesteśmy osobami bardzo emocjonalnymi, rozpaczającymi (przewaga: Monika) i gwałtownymi wybuchowymi (przewaga: Marek). Jednym słowem nie jesteśmy jeszcze dojrzali emocjonalnie… Tak więc kiedy w naszej słabości zadamy sobie większą ranę, jeżeli kłótnia dotyczy sprawy poważnej i wymaga rozmowy, wyjaśnienia i przepracowania- wtedy zazwyczaj idziemy spać! Doświadczenie pierwszych burzliwych lat naszego małżeństwa nauczyło nas, że dystans jest bardzo pomocny, a emocje są złym doradcom. Kiedy w milczeniu położymy się spać nabierzemy i sił i nowego spojrzenia- dystansu. Następnego dnia wieczorem rozmawiamy. Wtedy staramy się (na ile pozwala nam słabość) bardziej starać się zrozumieć niż być zrozumianym. Mówimy o tym co czujemy, co wpłyneło na dane zachowanie, co je sprowokowało. Mówimy o swoich czułych punktach. Zazwyczaj płaczemy, czasem nad swoim własnym bólem i poczuciem samotności, a czasem otwierają nam się oczy i widzimy, jak zraniliśmy kochaną osobę i to też prowokuje łzy. Obojga. 

Co zyskujecie dzięki małżeństwu jako osoby?

Tu też możemy pisać razem bo oboje zyskujemy to samo- przyjaciela i stróża swojego serca. Druga osoba pomaga, czasem świadomie, a czasem nie świadomie (kiedy jest szczególnie trudna do kochania) zauważyć swoje słabości, złe skłonności, co pobudza do pracy nad sobą, oczyszczenia. Wydobywa ze mnie to co najpiękniejsze i dodaje odwagi do realizacji swoich planów. Tak naprawdę to dojrzewamy przy sobie, więc to, co zyskujemy jako osoby, to samych siebie- prawdziwych siebie. No i szczęście! Bardzo siebie lubimy!

Jaki jest wasz sposób na zapobieganie rutynie w związku, ewentualnie co robicie jak już się pojawia?

My bardzo lubimy naszą rutynę i powtarzalność dni. Odnajdujemy w tym spokój i odpoczynek. Jednak to co jest niebezpieczne, to bezmyślność. Kiedy nie wkładam serca w to co robię, kiedy zaczynam traktować obecność drugiej osoby za oczywistą, wtedy rutyna niszczy. Nam pomaga cowieczorna rodzinna modlitwa wdzięczności. Dziękujemy wtedy za wszystko co wydarzyło się danego dnia, dostrzegając to jednocześnie. I jesteśmy przekonani, że dialog małżeński też trzyma nad tym pieczę!

Czy macie w swoim małżeństwie doświadczenie kryzysu, który wspólnie pokonaliście?…

Mimo, że jesteśmy małżeństwem dość krótko, przeżyliśmy dwa trudniejsze kryzysy. Był to dla nas bardzo trudny czas. Pierwszy nastąpił dość szybko i wynikał z postawy roszczeniowej. Myśleliśmy, że małżeństwo jest po to, żeby było mi dobrze. Trudno było nam zrozumieć czym jest miłość Agape. Mieliśmy jakieś wyobrażenia  o naszej relacji i mocno dążyliśmy do tego, żeby się zrealizowały, bez uwzględnienia drugiej osoby. Najtrudniejsze były w tym emocje, nad którymi żadne z nas nie umiało panować. Monika często popadała w totalną rozpacz, a Marek bywał bardzo agresywny. Tak mocno siebie raniliśmy. Kiedy jeszcze nie udało nam się tego przepracować, przyszedł kolejny trudny okres, kiedy Monika zakochała się w kimś innym. Sercem, pragnieniami i myślami była wtedy bardzo daleka. Oliwą do ognia była wciąż trudna relacja małżeńska. Brak dialogów. Odpuściliśmy je wtedy na 5 miesięcy! Tego było już tak dużo, że poczuliśmy jak słabi jesteśmy. Jak totalnie się nam nie udało. Jak miało być pięknie, a jak jest okropnie. Było tak źle, że czuliśmy, że musimy coś zrobić, bo inaczej się rozsypiemy. Nie było żadnego przełomu, żadnej nagłej przemiany. Nie było żadnego bum i problemy zniknęły. 
Postanowiliśmy wrócić do dialogu i wspólnie się modlić (a było to wtedy dla nas trudne i bardzo krępujące). Dialog po dialogu zmieniał małe rzeczy, małe spojrzenia. Były to bardzo małe kroki. Miesiąc za miesiącem wprowadzał małe zmiany. Powoli zaczęła znikać wybuchowość, uczucia Moniki zaczęły się oczyszczać. Wypracowaliśmy sobie zupełnie nowy sposób rozmawiania. Przepracowywaliśmy zranienia, które wciąż były w nas żywe. Aż w końcu przyszedł taki dialog na którym czuliśmy, że nie mamy żalu, że przebaczyliśmy. Pierwszy dialog na którym poszliśmy do przodu. Dialog na którym zastanawialiśmy się, jak możemy się ubogacić, nie tylko naprawiać. Choć wciąż zdarzają się trudności, nie jest to już tak trudne jak wtedy. Stale uczymy się pracować ze swoimi emocjami. Rozbudza się w nas piękne pragnienie kochania agape. Zaczynamy dostrzegać jak piękne jest oddawanie siebie, łamanie siebie, przezwyciężanie. Bardzo pragniemy kochać bardziej!

Jesteście ciekawi kolejnych wywiadów i historii w ramach cyklu „Małżeństwo jest super!”?
Bądźcie z nami na bieżąco i:
♥ subskrybujcie nasz newsletter ⇒ SUBSKRYBUJ
♥ o
bserwujcie nas na:
⇒ FACEBOOKU
 INSTAGRAMIE