Małżeństwo jest super – Róża i Mateusz Ilczukowie

Czy przy trójce dzieci „rok po roku” randkowanie jest możliwe? Odpowiedzi na to pytanie poszukamy w rozmowie z Różą i Mateuszem. Zapraszamy do lektury!

Jak długo jesteście małżeństwem?

3 lata z hakiem.

Dokończcie zdanie: Małżeństwo jest super, ponieważ…

Uzupełniamy się, wspieramy i sami osobno nigdy byśmy nie osiągnęli tego wszystkiego, co osiągnęliśmy razem. Ponadto to piękna misja życiowa.

Jaki jest Wasz przepis na szczęśliwe małżeństwo?

Na pewno szczerość, rozmowa, mówienie wprost o swoich potrzebach, czego nam brakuje, wspólny czas we dwoje bez dzieci, telefonów, pracy etc chociaż kilka minut
dziennie wieczorem. Szukanie kompromisów.

Jak dbacie o swoją małżeńską relację? 

Jak wyżej. Bardzo ważna jest szczerość i mówienie jeśli jest nam z jakiegoś powodu źle, jeśli czegoś brakuje. Czasem druga osoba może totalnie być nieświadoma, że robi coś źle. I ten wspólny czas we dwoje, chociaż chwilę. Czy to rozmowa jak dzieci zasną, czy modlitwa czy randka. Ale żeby w tym szybkim trybie życia nie zabrakło czasu by pielęgnować związek. Każda, nawet najwspanialsza relacja umrze, jeśli nie będziemy o nią dbać. Mega istotne jest też myślenie o potrzebach drugiej osoby. Czyli o rzeczach, które dla nas samych są często mało istotne (lub wcale), a dla drugiej osoby są ważne, są pasją. Żeby nie być zaborczym, nie narzucać swoich poglądów i zdania. Trzeba dać sobie przestrzeń. Wiele nam też daje wspólna modlitwa. Nasza wspólna, małżeńska, codzienna ma formę przeprosin, podziękowań i próśb do Pana Boga. Każdego dnia na głos każde z nas dziękuje na głos za to co mamy – jest to niesamowicie ważne zwłaszcza po bardzo ciężkim dniu, by na koniec jednak zdać sobie sprawę , że nawet takiego dnia mamy za co dziękować Panu (chociażby za to, że siebie mamy, że obudziliśmy się i kładziemy spać żywi). Na głos przepraszamy – Pana Boga, ale też w obecności współmałżonka wyrażamy skruchę za swoje błędy danego dnia, czy to za dużą nerwowość, brak cierpliwości, czy jakieś zaniedbanie. Nieraz to oczyszcza na dobranoc atmosferę między nami. I oczywiście nasze prośby, choć to akurat najprostsza część modlitwy.😉

Czy praktykujecie małżeńskie randki? Jeśli tak, to jak znajdujecie na nie czas przy napiętym planie tygodnia? Sami dobrze wiemy, ze obowiązki związane z dziećmi, domem i pracą zabierają sporo czasu.

Tak praktykujemy. Zwykle jest to tak, że jeśli w jakiś wieczór nie mamy nic pilnego do zrobienia (dla przykładu kolejne pranie, prasowanie może poczekać) to wymyślamy wspólnie coś dobrego do jedzenia, albo szybkie zakupy w pobliskim sklepie jak dzieci zasną i spędzamy taki wieczór wspólnie. Czasem rozmawiając, czasem wspólny film czy gra. Uważamy to za bardzo ważny element związku. Jak się zdarzy też sposobność wyjścia na randkę (przykładowo dziadkowie mogą zostać z dziećmi) to też oczywiście chodzimy do kina, na miasto, ale ta forma randek występuje rzadko oczywiście. Do randek domowych polecamy oprócz dobrego jedzenia, wina i filmu ubrać się jak na taką prawdziwą randkę z czasów przed ślubem, to nadaje wyjątkowości takiemu wspólnemu czasu razem, nawet jeśli randka odbywa się w domu.

„Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce”, czyli kłóćcie się, niech „latają talerze”, ale nie kładźcie się spać niepojednani. Czy to Wasza „codzienność”? Zdradźcie swoje sposoby na dobre zarządzanie kłótniami i szybkie godzenie się. 

Zdecydowanie! Uważamy to za bardzo ważną zasadę – nie chować urazy, nie gniewać się długo, umieć przeprosić i nie kłaść się do spania niepogodzonym. Sprzeczki i kłótnie są niemożliwe do uniknięcia w związku, ale to ważne by w momencie niezgody myśleć też o drugiej osobie, dlaczego ma inne zdanie od nas, czy na pewno aż tak nam zależy na naszym stanowisku – być może jest jakiś kompromis? Bardzo ważna jest refleksja na spokojnie, kiedy emocje opadną.

Co zyskujecie dzięki małżeństwu jako osoby?

Róża: Na początku pragnę zaznaczyć, że zawsze podkreślam, jakie to cudowne, że mężczyzna i kobieta się od siebie różnią i uzupełniają się. Mateusz jest człowiekiem o sto osiemdziesiąt stopni innym ode mnie i bardzo na tym zyskuję. Dzięki niemu nauczyłam się widzieć jak często niepotrzebnie przejmowałam się sprawami, na które nie warto było tracić czas i nerwy. On jest moją ostoją spokoju wewnętrznego, nie mogę zaliczyć sytuacji kiedy ja byłam załamana z jakiegoś powodu, a on zawsze przychodził wtedy ze swoim wsparciem i pokojem uspokajając mnie i pocieszając. Nie chciałabym publicznie pisać szczegółów, ale Mateusz odczarował też bardzo ważną dziedzinę życia każdego człowieka, która była skrzywiona ze względu na moją przeszłość. Ponadto ze spraw bardziej prostych, ale jakże istotnych na co dzień – mam u mojego boku wysokiego, silnego mężczyznę, który umie wszystko sam naprawić, nosi ciężkie zakupy – sama tego bym nie umiała zrobić bez pomocy. Nie wyobrażam sobie życia bez mojego męża, tak po prostu.

Mateusz: Dzięki Róży nauczyłem się prawdziwie troszczyć o drugiego człowieka. Pokazała mi jak bardzo ważne jest okazywanie sobie uczuć. Wiem, że nIe tylko ona na tym dużo zyskała ale i również nasze potomstwo. Małżonka również zaprowadziła w moim życiu pewien ład, porządek. Dzięki niej nauczyłem się wiele codziennych spraw planować, wykonywać tak aby były one załatwione jak najbardziej optymalnie.

Gdyby ktoś do Was przyszedł i powiedział: „Jesteśmy razem już długo. Kochamy się, ale niepokoi nas panująca fala „rozwodów” i nie wiemy czy wchodzić w małżeństwo. Przekonajcie nas, że warto.

Sprawa wygląda tak. Wchodząc w sakrament małżeństwa podejmujemy się pewnej misji. Decydujemy się na absolutną monogamię do końca życia – bez względu na to, co przyniesie los. Fajnym lekkim związkiem łatwo być i bez sakramentu małżeństwa. Problem zaczyna się, gdy pojawiają się trudy, wiek, problemy. Może po prostu zmęczenie, może jakaś nuda, rutyna, albo co gorsza choroba – wtedy nasza ludzka natura podpowiada, że najłatwiej się ewakuować, nie szukać za wszelką cenę rozwiązania tylko szukać kogoś innego. Wydaje nam się, że patrząc na długość lat które człowiek planuje spędzić razem z małżonkiem i na trudy jakie napotka przez ten czas potrzebuje siły odgórnej, siły nieludzkiej, błogosławieństwa Bożego by trwać przy sobie. Wspaniała jest myśl, że nawet jeśli napotka mnie ułomność, czy demencja starcza, jeśli jakieś zdarzenie mnie oszpeci – nie zostaje sam/a. Według nas jest potrzebna do tego ponadludzka siła, błogosławieństwo, które otrzymujemy w momencie zawarcia małżeństwa.

Czy macie w swoim małżeństwie doświadczenie kryzysu/problemów, który wspólnie pokonaliście i którego przejście umocniło Waszą relację? Jeśli tak, to podzielcie się proszę tym świadectwem na tyle na ile jesteście w stanie. 

Szczęśliwie nie mamy na koncie żadnego kryzysu, ale kto wie co przyniesie przyszłość.😉 Na pewno będzie wtedy trzeba dużo modlitwy i pracy nad sobą.

Chcesz razem z nami budować szczęśliwy i pełen miłości świat? Zapraszamy ➡ KLIKNIJ TUTAJ!

Jesteście ciekawi kolejnych wywiadów i cudownych historii w ramach cyklu „Małżeństwo jest super!”? Bądźcie z nami na bieżąco i obserwujcie nas na:
FACEBOOKU
INSTAGRAMIE
YOUTUBE