Możemy się pięknie różnić


Danuta i Marek są małżeństwem od 45 lat . Mają 2 dzieci – Izę i Krzysia i czwórkę wnucząt: Michał, Theo, Oliwia i Larissa. Oprócz tego mają też w sobie ogromne pokłady miłości i mnóstwo wspólnych pasji. Zobaczcie sami!

Powiedzcie czy po tylu latach małżeństwa można jeszcze mówić o tzw. iskrzeniu w relacji? Jak to wygląda po 45 latach?

Danuta: Myślę, że przeżywamy w tej chwili to iskrzenie z nowym nasileniem. Dawno temu było narzeczeństwo, zakochanie  i jak to zazwyczaj bywa na oczach różowe okulary.  Ślub, dzieci, mnóstwo problemów i gdzieś to iskrzenie przechodzi w przyzwyczajenie.  Ten piękny czas narzeczeństwa jest bardzo ważny, ponieważ my dzisiaj możemy do niego wracać, z niego czerpać i korzystać. Mamy w tej chwili dużo więcej czasu, który spędzamy razem. Już nie próbujemy się nawzajem zmieniać. Akceptujemy się ze swoimi wadami. Mamy wspólne pasje, możemy godzinami z sobą rozmawiać, co nie oznacza, że zgadzamy się we wszystkim. Raczej  na wiele spraw mamy zupełnie różne spojrzenie. Nie staramy się udowodnić kto ma rację. Możemy się pięknie różnić.

Marek: Niewątpliwie mamy do siebie zaufanie, troszczymy się o siebie nawzajem, lubimy spędzać razem każdą chwilę, tęsknimy za sobą gdy musimy się rozstać na chwilę  i chyba to dzisiaj możemy nazwać tym „iskrzeniem”. Przeżyliśmy razem wiele radości i smutków. Narodziny, chrzciny, śluby i pogrzeby to nasza wspólna historia. Dopiero teraz mamy czas na to, aby rozsmakować się w małżeństwie. To jest coś niezwykłego że możemy się razem starzeć, wspierać się w szukaniu okularów i innych przedmiotów, które dopiero co mieliśmy w ręku, zapominaniu (kilka garnków udało nam się spalić ale domu jeszcze nie)  itd,. Jest to piękna faza w małżeństwie. Jest to czas wspomnień i przyjaźni.

Apropos wspólnych zainteresowań i pasji – wiemy, że razem prowadzicie mediacje rodzinne. Na podstawie tego doświadczenia co możecie powiedzieć na temat związków, które się „rozpadają”, małżeństw, które myślą o rozwodzie? Co jest najczęściej powodem takich decyzji?

Danuta: Brak empatii, zrozumienia, krytyka, pogarda pcha te młode małżeństwa do rozwodu. Brak wybaczenia, kłopoty egzystencjalne – to główne powody rozwodów. Zauważamy, że nawet małżonkowie, którzy zawarli ślub sakramentalny nie zakładają, że musi on trwać do końca życia. Nawet niewielkie konflikty powodują, że natychmiast mówią o rozwodzie.

Marek: Oczywiście ludzie żyjący w konkubinatach szybciej stosują metodę ucieczki. Nie próbują rozwiązywać swoich problemów i iść na kompromis lecz wolą unikać wszelkich kłopotów, rozstając się. Widać wyraźnie, że takie związki budowane są na piasku. O przebaczeniu nie chcą słyszeć, a prosić o przebaczenie to dla wielu głupota.

Jako małżonkowie z 45-letnik stażem zapewne sami przeżyliście niejeden kryzys. Powiedzcie proszę jak sobie radzicie kiedy pojawiają się problemy? Co Wam pomaga?

Danuta: Od 2.04.1972 r., kiedy to w kościele pw. Św. Wawrzyńca w Pniewach, zaprosiliśmy Jezusa do naszego małżeństwa, przeżyliśmy wiele trudnych sytuacji, z których to On nas wyprowadził. Między innymi z alkoholizmu „głowy rodziny”. Małżeństwa bez Boga nie mają fundamentu. Jak dom na piasku. Pierwsza lepsza wichura i się rozpadają. W przypadku konfliktu nie ma się na czym oprzeć. Bardzo nam pomaga nasza wspólna modlitwa poranna, wspólne Eucharystie i rozważanie Pisma Świętego.

Marek: Tak naprawdę z kryzysami to my sobie nie radzimy, ale Pan Bóg daje radę. Jesteśmy we Wspólnocie Neokatechumenalnej, gdzie karmimy się Słowem Bożym. Mamy szansę stanąć w prawdzie. Zobaczyć naszą grzeszność i miłość Boga, która jest bezwarunkowa. Powierzyliśmy nasze, życie Jezusowi Zmartwychwstałemu. On rządzi w naszym małżeństwie. Mamy wspólne zainteresowania. Chodzimy po górach latem i zimą. Jeździmy na nartach, na rowerach, lubimy pływać, chodzimy na spacery, zwiedzamy nasz piękny kraj i ciekawe miejsca na świecie. Bardzo lubimy taniec. Jesteśmy otwarci na ludzką „biedę”. Dlatego w od 1992 roku pomagamy więźniom, byłym więźniom i ich rodzinom. Dzięki temu widzimy jak wielką wartość ma Rodzina taka silna Bogiem. Po opuszczeniu ZK tylko ludzie, którzy mają rodzinę,  która mimo wszystko ich nie skreśla, mają szansę stanąć na nogi i wrócić do społeczeństwa.

Jakbyście mieli dać garstkę „dobrych rad” i wskazówek młodym ludziom wchodzącym w związki małżeńskie, to co byście im powiedzieli?

Marek: Celebrujcie stan narzeczeństwa. Jeżeli uważacie, że już czas się pobrać, to przygotujcie się do tego bardzo dokładnie. Rozmawiajcie ze sobą. Sprawdźcie czy macie podobne spojrzenie na kwestie, które są głównym powodem licznych rozwodów czyli :

  • Czy macie podobny światopogląd,
  • Czy chcecie mieć dzieci .Jak wyobrażacie sobie swoją rodzinę.
  • Gdzie będziecie mieszkać
  • Jak chcecie podzielić obowiązki domowe
  • Jak będzie wyglądała wasza relacja z teściami i „resztą świata”.
  • Porozmawiajcie o: pracy, spędzaniu wolnego czasu, seksie i emocjonalnej intymności
  • Zweryfikujcie, czy akceptujecie swoich przyjaciół
  • Porozmawiajcie o finansach, jak chcecie nimi zarządzać, o granicach wolności małżeńskiej, o rozwiązywaniu konfliktów

Danuta: Bardzo ważne jest aby  mówić TAK na serio i całkowicie świadomie. Żeby nie zakładać, że jak pojawią się problemy to” się weźmie rozwód”. Problemy są dane w pakiecie małżeńskim. Wszyscy je mamy. Ważne jest abyśmy potrafili je rozwiązywać. Kryzysy mogą być nową szansą na odbudowę małżeństwa.

A co Waszym zdaniem cementuje a co niszczy związki?

Danuta: Myślę, że jest kilka budulców trwałej i szczęśliwej relacji:

  • Dobra komunikacja, kiedy małżonkowie znają swoje problemy, rozmawiają o nich.
  • Gdy zwracają na siebie uwagę, potrafią iść na kompromis
  • Potrafią mówić sobie komplementy, podziwiać się.

Co niszczy małżeństwo?

  • Krytyka / bo Ty zawsze/
  • Pogarda /drwiny, złośliwości/

Taka postawa nie zauważona w porę prowadzi do postawienia MURU, który prowadzi do rozkładu małżeństwa.

Dobrze jest wiedzieć, że również bardzo trudne, konfliktowe sytuacje można rozwiązać podczas spotkań mediacyjnych, jeśli jest taka wola dwóch stron.

To są wskazówki starego małżeństwa.

A teraz najważniejsza rada:

„Niech nigdy nad waszym gniewem nie zachodzi słońce”.

 

Bardzo dziękujemy za Wasze piękne świadectwo i życzymy pięknych chwil razem, nieustającego „iskrzenia” i odkrywania wciąż nowych, wspólnych pasji 😉 Dużo błogosławieństwa Kochani!