Nieidealna

Znasz to uczucie ciągłej presji czasu, poczucia, że coś jest niezrobione albo nieskończone? Przy tym narastająca frustracja, bo przecież nie zdążysz ogarnąć wszystkiego co jest zaplanowane, a doba nieubłaganie kurczy się na Twoich oczach.

Już jak to piszę to czuje smak tej goryczki związanej z PERFEKCJONIZMEM. Jeszcze przed narodzinami Córeczki śmiałam się, że Ona mnie tego oduczy😃. Co prawda jesteśmy w trakcie procesu, ale nie pomyliłam się – jest świetnym coachem w dziedzinie oduczania perfekcjonizmu😉.

Pojawiające się dziecko zupełnie przewartościowuje czas i zadania! Ale czy tak łatwo odstawić wypieszczony przez lata perfekcjonizm? Jasne, że nie! Już rok po narodzinach mojej Córeczki, a ja wciąż się z nim zmagam. Codziennie mi towarzyszy, ale już chociaż ciut mniej zauważalny… W natłoku codziennych obowiązków rzucam wszystko i idę Ją przytulać, kiedy tylko tego potrzebuje.
Nigdy tego nie żałuję – kosztem niepozmywanych naczyń, nieodpisanych wiadomości, zaległości w blogowaniu😉… Jak później widzę w Niej radość,  to jestem pewna, że dokonałam właściwego wyboru.

Jeszcze długa droga przede mną…
…zanim nabiorę dystansu do rzeczy mało istotnych.
„Musi” być idealnie! Posprzątane, ugotowane, uprane… i wiele innych. Często narzucam na siebie zbyt wiele, co rodzi presję, a w konsekwencji frustrację, bo skoro zbyt wiele, to coś z mojego planu pozostaje niezrealizowane. Kto na tym cierpi?  Ja przede wszystkim 😊, ale też mój Mąż, dzieci… bo w takich sytuacjach wprowadzam nerwową atmosferę.

Basta!
Odkąd jestem w drugiej ciąży i odkąd dociera do mnie stare powiedzonko „roboty nie przerobisz” 😉 nabieram coraz częściej dystansu… Czasem śpię w drzemkach z moją Córką, żeby Synek też był wypoczęty. W pierwszej ciąży kilkukrotnie lądowałam na Izbie Przyjęć, bo perfekcjonizm mnie poganiał – jeszcze to, to i to… Przepraszałam Amelkę jeszcze zanim się urodziła za te konsekwencje mojego pościgu za idealnością (której nigdy nie dogonię). Pamiętam jak bardzo płakałam, kiedy w połowie poprzedniej ciąży miałam poważne dolegliwości po przemęczeniu. Bardzo się wtedy modliłam i prosiłam Boga, żeby wszystko wróciło do normy. Wysłuchał!🙏

Być niewolnikiem perfekcjonizmu
Mam taką przyjaciółkę, której nawet ostatnio wspominałam o tym, że zazdroszczę Jej tego, że Ona się takimi drobiazgami jak: porządki, czy inne niezrobione rzeczy zupełnie nie przejmuje. Widzę w Niej wolność i radość, bo to na prawdę nie jest najważniejsze na świecie czy dzisiaj będzie błysk u mnie w domu. O wiele ważniejsze jest czy będzie ten błysk w oku, że dobrze przeżyłam dzień i że jest porządek w mojej duszy.

Perfekcjonizm nie sprowadza się tylko do konkretnych zadań, ale również zakrada się do relacji. To bardzo niebezpieczne, kiedy zakładamy, że On / Ona musi być idealny, że nasze Małżeństwo musi być „best in class”😃
Otóż nie musi! 😊 Mamy prawo popełniać błędy, mamy prawo mieć gorszy dzień, mniejszy czy większy kryzys… Ta nasza „nieidealność” nas rozwija i kształtuje naszą relację.

Modlitwa dobra na wszystko
Czasem można wpaść w pułapkę tego, że nie warto zawracać głowy Bogu drobiazgami. Bóg jest przecież od wielkich spraw! Nic bardziej mylnego. To znaczy, jest też od wielkich spraw, ale towarzyszy nam w każdej sekundzie. Nasze życie w dużej mierze przecież składa się właśnie z drobiazgów, zadań codzienności, które nie raz nas przygniatają. Dlaczego? Przecież to tylko drobiazgi…? Może dlatego, że nie zaprosiliśmy do nich Kogoś, kto nam to wszystko dał. Odkąd odkryłam, że Bóg nie jest tylko od wielkich spraw zaczęłam prosić Go o pomoc w bardzo prozaicznych sprawach. Mówiąc kolokwialnie proszę o pierdoły 😉
Bardzo mi pomaga, pomaga też łapać dystans kiedy coś nie wypali.
Nie zawsze jednak o Nim pamiętam, kiedy się za coś zabieram. Najpierw często próbuję po swojemu, o własnych siłach dążąc do idealnego rozwiązania.
Nie raz reflektuję się dopiero na skraju wyczerpania jakimś wydarzeniem, że przecież On zna najlepsze rozwiązanie.
Proszę. Przychodzi. Pomaga. Nie jestem nigdy sama 😊

Ufam, że kiedyś da mi tą wolność od afektów i perfekcjonizmu. Tym czasem jestem w trakcie tworzenia dekalogu walki z perfekcjonizmem (podzielę się 😉).
Małymi kroczkami do celu!
„Z Tobą wszystko jest możliwe” 😇👊❤

  • Aga

    też jestem perfekcjonistką, ale moje doświadczenie jest zupełnie inne, mi perfekcjonizm bardzo pomaga w macierzyństwie. dzięki niemu mam z góry zaplanowany każdy dzień w taki sposób, że wiem co jest do zrobienia, co do mnie należy, jak to ze sobą pogodzić i nie tracę czasu, nie wpadam we frustrację, dziecko jest szczęśliwe i w domu wszystko zrobione. może mam po prostu inne podejście do tematu, bo mój perfekcjonizm nie zakłada, że wszystko ma być idealnie, tylko dąży do tego, żeby wszystko było tak jak należy w stosunku do każdego. ciężko mi to opisać, ale moje doświadczenia są dokładne przeciwne do Twoich 🙂