Noworoczne wyzwanie – być szczęśliwym!

Wszyscy chcemy być szczęśliwi, ale dla większości z nas szczęście jest po prostu nieuchwytnym „uczuciem”, które próbujemy złapać lub sobie stworzyć, ale nie wiemy jak je zachować na dłużej. A co jeśli istnieje sprawdzona droga do prawdziwej i trwałej radości? Co jeśli szczęście jest czymś znacznie większym niż ulotnym uczuciem, które pojawia się i znika? Tak naprawdę trwała radość może być obecna nawet w najtrudniejszych momentach życia.

Mamy dobre wieści! Takie szczęście istnieje i jeszcze tu na ziemi możemy osiągnąć ten stan o którym św. Augustyn pisał: „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu”.

Nowy Rok za pasem, sporo z nas podejmie noworoczne postanowienia, większość z nich będzie miało jeden wspólny mianownik – być szczęśliwym. Zachęcamy Was do noworocznego wyzwania, aby dążyć do owego stanu ściśle wytyczoną ścieżką. Co możemy zrobić, żeby się na niej znaleźć?

Myślmy bardziej o innych, niż o sobie.

Oczywiście jest to sprzeczne z naszą ludzką naturą, ponieważ wszyscy jesteśmy bardziej samolubni, niż chcielibyśmy przyznać. Światowe dążenie do szczęścia często polega na kochaniu rzeczy i gadżetów, ale Boski plan szczęścia (doskonale ukształtowany przez sposób życia Jezusa) zakłada tego odwrotność. Nie oznacza to, że mamy o sobie w ogóle nie myśleć. Musimy jednak pamiętać,że pycha, chciwość i egocentryzm prowadzą do nieszczęścia, a służenie i kochanie innych prowadzi do radości.

Uśmiechajmy i śmiejmy się tak często jak tylko możemy.

Nawet w trudnych chwilach, znajdujmy powody do tego. Czasami warto się uśmiechać, nawet gdy twarz chce się skrzywić. Badania wykazały, że ten prosty akt (nawet gdy nie ma się na to ochoty) może sprawić, że poczujemy się szczęśliwsi. Mamy większą kontrolę nad swoim nastrojem, niż mogłoby się wydawać. 


Wydawajmy mniej pieniędzy, niż zarabiamy.

Szczęście nie jest wynikiem tego, ile pieniędzy zarabiamy, jednak to w jaki sposób je wydajemy może mieć wpływ na nasze samopoczucie. Nie wydawajmy więc ponad stan. Krótko mówiąc, dług prowadzi do stresu, a stres jest zabójcą szczęścia. Jeśli żyjemy w granicach swoich możliwości i wybieramy zadowolenie z tego, co mamy, możemy być szczęśliwsi dzięki prostszemu życiu, niż najbogatszy człowiek w mieście w swojej posiadłości lub najnowszym samochodzie. Dzielenie się pieniędzmi (np. regularne przekazywanie części zarobków na cele charytatywne) jest w rzeczywistości dużo lepszą strategią znajdowania szczęścia niż wydawanie ich.

Nie traktujmy siebie zbyt poważnie.

Dobrze jest mieć dystans do siebie i nauczyć się z siebie śmiać. Nie próbujmy być imponujący w oczach innych – po prostu bądźmy prawdziwi! Nie ma nic bardziej imponującego niż autentyczność. Pamiętajmy, że Bóg nigdy nam nie powiedział, żebyśmy robili wrażenie na ludziach, tylko ich kochali. Kochanie innych jest o wiele łatwiejsze, gdy nie zawsze staramy się wyglądać i zachowywać idealnie i tak jak sobie to zaplanowaliśmy.

Miejmy pozytywne nastawienie nawet w niekorzystnych warunkach.

Nie zawsze mamy wpływ na okoliczności w jakich żyjemy, ale zawsze mamy wpływ na swoje nastawienie. Mając „szklankę do połowy pełną” i „szklankę do połowy pustą” zawsze wybierajmy tę pierwszą. I nie chodzi o bycie oderwanym od rzeczywistości, niepoprawnym optymistą, ale o świadomy wybór, dzięki któremu pozytywna zmiana zacznie się w nas, a następnie będzie się rozlewała na osoby w naszym otoczeniu.

Módlmy się kiedy jesteśmy czymś zmartwieni*.

Modlitwa nie musi być rytuałem i bez zastanowienia „odklepaną” formułką. Bóg zaprasza nas do życiodajnej i zmieniającej życie relacji z sobą. Modlitwa przypomina nam, że Bóg jest z nami. On jest większy niż nasze problemy. „Nie mów Bogu, że masz wielkie problemy. Powiedz swoim problemom, że masz WIELKIEGO Boga.” 
Modlitwa nie zawsze zmienia nasze okoliczności, ale zawsze może zmienić naszą perspektywę patrzenia na nie!

*oczywiście módlmy się nie tylko, kiedy mamy problemy, ale w tym wypadku chodzi o oddawanie swoich zmartwień Komuś, Kto zna najlepsze rozwiązanie.

Dziękujmy kiedy mamy ochotę narzekać.

Narzekanie nie poprawia naszego samopoczucia. Daje nam jedynie chwilową iluzję lepszego samopoczucia, ale potem czujemy się jeszcze gorzej. Wdzięczność jest Bożym lekarstwem na negatywne nastawienie. Kiedy mamy ochotę narzekać, zacznijmy dziękować Mu za wszystkie błogosławieństwa w swoim życiu. Spróbujmy też dziękować za trudności, wtedy zobaczymy prawdziwe cuda!

Statystyki dotyczące realizacji noworocznych postanowień są brutalne – 9 na 10 z nich zostaje dość szybko porzuconych. Chcemy Was gorąco zachęcić do kontynuowania powyższych.

Kiedy będziecie mieć ochotę zrezygnować i zaczną się Wam wydawać niemożliwe do spełnienia, TRWAJCIE PRZY NICH. Bądźcie wytrwali i nie pozwólcie, żeby zniechęcenie Was pokonało. Trzymajcie się obranego kursu, to jest droga do szczęścia. Bóg jest z Wami i czekają Was wielkie cuda i wspaniałe dni!

  • Aga

    ze wszystkim się zgodzę, poza jednym. to nie jest dla mnie postanowienie noworoczne. postanowienia powinny być mierzalne (np. schudnę 5 kg albo będę ćwiczyć 3 razy w tygodniu), żeby można było ocenić ich efekt. a to opisane wyżej to po prostu recepta na udane życie, niezależna od daty w kalendarzu

    • Maciej Jabłoński

      To „postanowienie noworoczne” to tylko i wyłącznie z racji na czas jego publikacji. Tak jak piszesz, to jest uniwersalne i dobre na każdy czas 🙂