Skąd wiadomo, że to „ten/ta”?

Pamiętam sytuację, kiedy razem z moją kuzynką, jako małe jeszcze dziewczynki na etapie dojrzałych pytań, zapytałyśmy ciocię „skąd wiadomo, że to ten?”! Ona na to, że to się po prostu wie… 
Na tamten czas ta odpowiedź była dla nas jak najbardziej satysfakcjonująca, bo przecież skoro ciocia mówi, że „się wie”, to na pewno będziemy to wiedziały.

Po wielu latach przyszedł jednak taki moment, kiedy zaczęłam na poważnie myśleć o swoim powołaniu. Zadałam (tym razem sobie) ponownie to pytanie. Wówczas odpowiedź nie była już tak oczywista.

Kiedy już poznajemy „potencjalnego kandydata” na męża bądź kandydatkę na żonę często towarzyszy nam uczucie niepewności.
„W zasadzie wszystko jest ok, ale gdyby jeszcze się trochę zmienił, gdyby jeszcze przestała ode mnie wymagać aż tyle…
Bo JA to jestem. JA tak nie robię. JA…JA…JA…”
I taka „jajecznica” ogranicza nas przed podjęciem ostatecznej decyzji😃.

Czy On / Ona musi być ideałem?
Czym w ogóle jest ideał? Najczęściej jest to ktoś bądź coś, kogo stworzymy sobie w głowie i trzymamy się tej wizji.
Jakieś odstępstwo od naszego planu na drugiego człowieka często przekreśla relację czy związek.
Wiem coś o tym😊. Wiele lat szukałam ideału i nigdy nie mogłam go znaleźć. To była niedościgniona wizja kogoś, kto najzwyczajniej w świecie nie istnieje.
Każdy spotkany mężczyzna był ok, ALE…
Kiedy poznałam Macieja też miałam dużo wątpliwości.

Kiedyś taki nie był
Ostatecznie decydujemy sami czy nasza relacja zmierza do Sakramentalnego, wspólnie wypowiedzianego „Chcemy”.
Nie ma chyba uniwersalnej rady na to, skąd wiadomo, że to ta osoba.
Na fali zakochania podejmujemy różne decyzje, nawet o ślubie! Kiedy ta faza relacji trochę przygasa, pojawia się mnóstwo wątpliwości (co nie oznacza, że to jest coś złego – to naturalne).
Widzimy coraz więcej wad w naszej dziewczynie, chłopaku i uwierzcie to działa też w drugą stronę😉.
To jest coś pięknego! Widzisz, że twoja ukochana nie zawsze jest taka milutka jak na początku, a twój wybranek potrafi być niezłym egoistą.
Mimo to decydujesz, że chcesz Go kochać, właśnie takiego❤ .
To wcale nie oznacza, że mamy wszystko przyjmować jak leci😉. Szczerość w relacji jest jedną z ważniejszych „zasad” i warto rozmawiać o tym, co nas niepokoi, bo jak mówił ks. Jan Kaczkowski:
„Marnujesz miłość kiedy o nią nie dbasz”.
Dbać o miłość to także upominać się, zwracać sobie uwagę, być wobec siebie szczerym.  Zawsze jednak powinno odbywać się to z miłością.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o fundamenty…
Kiedy już byliśmy z Maciejem parą, a później narzeczonymi, ja ciągle miałam w głowie to pytanie „Czy to TEN?”.
Wówczas przestałam już pytać ciocię, czy nawet samą siebie 😉
Zaczęłam na serio rozmawiać o tym wszystkim z Bogiem, zawierzając Mu naszą relację.
Cały czas miałam świadomość tego, że Pan Bóg pozostawia mi wolność i ostatecznie ja muszę zdecydować!
Najważniejsze dla mnie było to, żeby mój Mąż był w Kościele, w takiej samej wspólnocie jak ja, żeby nasza duchowość mogła wzrastać w jedności, abyśmy mogli wspólnie w jakiś sposób służyć Bogu.
Żeby była jasność, ja byłam zakochana w Macieju 😃 💕, ale byłam też gotowa rezygnować z tej relacji jeśli np. On nie byłby zainteresowany kwestią wiary. Nie dlatego że przekreślam takie osoby, mam w otoczeniu wiele bliskich znajomych, którzy nie chcą mieć z Bogiem za dużo do czynienia. W małżeństwie chodzi o coś więcej… Jeśli jeszcze przed ślubem rozmijamy się w fundamentalnych kwestiach typu: wiara, otwartość na życie lub jej brak, to wtedy moim zdaniem powinna się zapalić czerwona lampka czy to faktycznie TEN człowiek, z którym chcę iść przez życie.

A jednak to „TEN”!
Moje pytania kierowane do Boga nie pozostały bez odpowiedzi. Prosiłam Go wiele razy o znaki dotyczące naszych fundamentów.
Z czasem przychodziły subtelnie odpowiedzi. Widziałam jak Pan Bóg zabiera się porządnie za relację z Maciejem.
Patrząc na to, jakie zsyła Mu doświadczenia i w jaki sposób Go prowadzi, wiedziałam, że zaczynamy kłaść wspólny fundament pod naszą relację. Coraz więcej było Boga w życiu mojego (jeszcze wtedy) narzeczonego, a w moim coraz więcej pewności co do tego, że chciałabym, żeby ten konkretny człowiek był moim Mężem.
Resztę zostawiłam już przed ołtarzem w tym wyjątkowym dniu prosząc Boga o błogosławieństwo i pomoc „…tak nam dopomóż Panie Boże WCHECHMOGĄCY”.

On na prawdę może wszystko, więc nie bój się Mu zaufać i szukać odpowiedzi na pytanie: „czy to TEN, czy to TA?” 😉😊