Spieszmy się kochać dzieci

Właśnie dziś spakowałam kolejne wielkie pudło ubranek po Amelce i Tobiaszku, w których jeszcze „wczoraj” chodzili. Aż chce się powiedzieć „spieszmy się kochać dzieci, tak szybko rosną”! Śmiało można też rzec, że odchodzą, w sensie szybko staną się dorosłe i wyfruną z rodzinnego gniazda. 

CHWILO TRWAJ!

Nie raz jak patrzę na nasze dzieci chciałabym zatrzymać ten moment na zawsze!. Wiem, że każdy dzień jest wyjątkowy. To, że jestem z nimi w domu to ogromne błogosławieństwo. Chociaż po ludzku często jestem zmęczona po całym dniu wypełnionym po brzegi pieluszkami, guganiem, obowiązkami domowymi, zabawami i wieloma innymi aktywnościami na poziomie półtoraroczniaka i czteromiesięczniaka, to i tak w ogólnym rozrachunku więcej mam radości z tego czasu! Jeden przytulas, jeden uśmiech, jedno „mamo”, jeden radosny okrzyk na mój widok… oddają więcej niż tysiące słów! 😀

MACIERZYŃSTWO CIERPIĘTNICTWO

Wiecie – bez skrajności – każdy czasem ponarzeka na skutek zmęczenia, czy niekończącego się sezonu katarkowego, który za horyzontem wita już kolejnego gila 😉.
Czasem spotykam się jednak z postawą „wszystko na nie”. Jest ok, dzieci zdrowe, „ALE”… Ale co?

Hałasują, wszędzie wchodzą, rozwalają, w domu bałagan, ciągle mnie potrzebują, tylko mama i mama… Te i wiele innych argumentów często zalewają mamuśki, które nawet nieświadomie niosą światu nowinę jakie macierzyństwo jest „przykre”. A w głębi duszy żadna pewnie nie zamieniłaby tego hałaśliwego czasu ze swoim szkrabem na nic w świecie! ❤ Jeśli Twój Maluch hałasuje, biega i wszędzie wejdzie to tylko się cieszyć, poznaje świat i prawidłowo się rozwija. Jeśli Twój Maluch Cię ciągle potrzebuje, to jest to normalny etap Jego rozwoju, który PRZEMIJA. Delektuj się tym, być może już nigdy nie będziesz dla niego ważniejsza niż właśnie dziś!

TRUDNY CZAS

Każda z nas ma trudniejsze momenty i marzymy o tym, żeby gdzieś na chwilę zniknąć i pobyć sam na sam ze sobą. Oj pamiętam taki dołek, nie trwał on długo, ale wystarczająco, żeby się nim zmęczyć😉. Bardziej niż wszystkie moje codzienne obowiązki męczyło mnie moje nastawienie. Na dzieciach to się nie odbijało, ale bidny i dzielny wtedy mój mąż!😀 Po dwóch, może trzech tygodniach takiego nastawienia, wróciłam na właściwe tory. Uffff!

SKĄD TO SIĘ BIERZE?

Ja u siebie zauważyłam, że jak się coś takiego zakrada (jakieś „narzekactwo”, czy inne paskudztwo), to najzwyczajniej w świecie gdzieś chwilę wcześniej wyparowała ze mnie wdzięczność! Ile razy przestaję patrzeć na to co mam z wdzięcznością, tyle razy zaczynam popadać w wyżej wymieniony stan. Na szczęście już znalazłam przyczynę i wiem, że szklanka musi być do połowy pełna😀.

PO CO SPIESZYĆ SIĘ KOCHAĆ?

Bo to, co dałam moim dzieciom wczoraj – czy to radość, czy napięcie, czy swój czas, a może jego brak…to wszystko przenika głęboko do Ich serc, to ja i moje nastawienie (mój Mąż i Jego nastawienie), głównie kształtuje dziś tego małego człowieka. To od nas i naszych wyborów zależy z jakim poczuciem wartości i z jakim nastawieniem (pozytywnym, czy negatywnym) wejdzie w dorosłość. Czy pokażemy Mu wizję życia z telefonem w ręku, czy wizję życia z tą małą rączką w mojej dłoni.

Pewnie jak niebawem będę pakowała kolejne pudło ubranek, lub jak Amelcia już tym razem sama zdmuchnie świeczkę na urodzinowym torcie pobiegnę jeszcze szybciej kochać moje Maluchy😀. Chcę być dla Nich pozytywną mamą, która nie męczy się obowiązkami związanymi z opieką nad nimi, tylko cieszy się z tego całym sercem!❤️

#SpieszmySieKochacDzieci
#DlaczegoTakSzybkaRosna 😉