W pogoni za szczęściem

Też tak czasem macie, że towarzyszy Wam nieodparta myśl, że ciągle czegoś Wam brakuje? Tak???!!! O kurczę – to niedobrze😀. Ja też niestety popadam w tę pułapkę.

Będę szczęśliwy, kiedy…

Kiedyś czytałam taką historyjkę o tym, że „Ktosiek” ciągle myślał, że będzie szczęśliwy gdy… znajdzie żonę. Żona jest. Ok, ale to nie to. Będę szczęśliwy kiedy pojawią się dzieci. Surprise! Są i dzieci! To jeszcze nie to, gnieździmy się przecież na 40 metrach, przydałby się dom – to będzie dopełnienie szczęścia. Jak miło, jest i dom! Hmmm, coś tu nie gra, może lepsze auto… Lamborghini Aventador zadomowiło się w garażu . Co? On dalej nieszczęśliwy? No właśnie. Jak się pewnie domyślacie – ta historia nie ma końca…

Jak trudno nam czasem dogonić szczęście. Nie ma nic złego w tym, że stawiamy sobie cele i mamy marzenia, które pragniemy realizować. To naturalne, powiem więcej – to potrzebne. Ale sytuacja wymyka się z pod kontroli, kiedy te marzenia i cele przysłaniają nam to, co DZISIAJ jest ważne. Zamiast cieszyć się swoim mężem / żoną / dziećmi / przyjaciółmi / pasjami / pracą ciągle próbuję dogonić szczęście. A te skubaniutkie jest wciąż kilka kroków przede mną😉.

Przespaceruj życie

Kiedy biegniemy szybko – trudno nam zauważyć coś, co mijamy po drodze. Kiedy spacerujemy, więcej rzeczy nas zachwyca, więcej przykuwa naszą uwagę, więcej raduje…
Przenosząc tę metaforę do naszej codzienności – kiedy zwolnimy tempo to „szczęście”, któremu depczemy po piętach i które wciąż jest przed nami przestanie być już tak atrakcyjne, bo zgubimy je z oczu. Pobiegnie dalej zostawiając nas w tyle. A niech biegnie – to mieszkanie, samochód, kolejny awans, jakieś podwyżki, perfekcjonizm,…. (sami wiecie najlepiej co jest nim u was) i inne rzeczy, które czasem nieświadomie nami rządzą.

A może by tak złapać za rękę to co TERAZ i spokojnie pospacerować, pozachwycać się tym co widzę dookoła, wzbudzić wdzięczność za TO CO MAM! Porzucić na chwilę to, czego nie mam.
Macie takie doświadczenie? Mi się zdarza – jest błogo, jest spokojnie, jest radośnie, jest po prostu fajnie. Teraz trochę przyspieszyłam, dlatego piszę ten tekst, żeby siebie też ustawić do pionu.

Bądź wdzięczny!

Teraz już trochę mniej filozoficznie😉 – po prostu bądź wdzięczny. Kiedyś już o tym pisałam, że to „dziękuję” jest bezcenne, a ja czasem mam wrażenie, że bardzo dużo mnie kosztuje, żeby stało się moją codziennością.

Wiele razy doświadczam tego, że kiedy przestaję doceniać to, co mam staję się smutna, narzekająca, trudna, po prostu nieszczęśliwa! Staram się dbać o to, żeby ta wdzięczność była moim przyjacielem, bo ona bardzo pomaga patrzeć pozytywnie na siebie, na swoje życie i na wszystko i wszystkich dookoła. Czasem jednak zakrada się ta niewdzięczna niewdzięczność i wtedy jest trudniej. Kiedy tak się dzieje, wiem, że muszę prosić tego, który powiedział „Bądźcie wdzięczni”! Najlepszy i najwierniejszy dawca wdzięczności na świecie przemienia myślenie, wlewa pokój i radość w serce, przepełnia wdzięcznością i przemienia na lepsze. Wiecie o Kim mówię😉.

Właśnie dzisiaj byłam na adoracji, żeby pogadać z Nim między innymi o tym. Tak na marginesie byliśmy sami – Ja i On, piękny czas i już jest za co dziękować!😉

Chwycić Pana Boga za nogi

Czasem mówi się kiedy ktoś jest czymś bardzo podekscytowany, albo rozradowany – „myśli, że złapał Pana Boga za nogi”. Ta zależność w ogóle mnie nie dziwi.

Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan, szczęśliwy człowiek, który się do Niego ucieka.” (PS 33)

Jeśli brakuje Ci dzisiaj radości życia, pokoju, jesteś w jakimś dzikim pędzie i trudno znaleźć Ci sens we wszystkim co robisz to mam dla Ciebie dwie wiadomości – gorszą i lepszą. Zacznę od tej złej – niestety nie znajdziesz radości, miłości, sensu… nigdzie, jeśli będziesz próbował szukać bez Niego. Dziś prześledziłam naprawdę baaardzo dużo fragmentów w Piśmie, które dają receptę na szczęście (to temat na oddzielny wpis). To, co je łączy to Bóg. Jestem szczęśliwa, kiedy się do Niego uciekam, kiedy proszę o radę, proszę o wdzięczność, proszę o pokój… i wreszcie kiedy dziękuję za wszystko, czym mnie obdarza. Wtedy czuję, jakbym chwyciła Pana Boga za nogi! Jakbym wreszcie dogoniła szczęście…

Drogi Czytelniku życzę Ci, żebyś też je odnalazł…